W sobotnie popołudnie doszło do małych derbów Śląska z udziałem Ruchu Chorzów oraz bytomskiej Polonii. Niespodziewanie zwycięsko z tej konfrontacji wyszli podopieczni Roberta Góralczyka, czym całkowicie zaskoczyli rozpędzoną w ostatnim czasie drużynę „Niebieskich”.
Do składu po przymusowej absencji za kartki powrócił Rafał Grodzicki, ale nie zdołał on uchronić swojego zespołu przed porażką. Popularny „Grodek” przyznaje, że we wczorajszym meczu jego koledzy nie stworzyli sobie zbyt dużo okazji podbramkowych, a gole dla gości padły po katastrofalnych błędach.
– Nie można winy zwalać na napastników, że nic nie strzelili, ponieważ nas na boisku było jedenastu i każdy odpowiada za porażkę. U każdego z nas brakowało tej iskry, determinacji, żeby coś w końcu się ruszyło. Dzięki temu nie zdobyliśmy dzisiaj ani jednego punktu. Bramki straciliśmy po prostopadłych podaniach. Czeka nas analiza, bo błędów się nie ustrzegliśmy – skomentował wydarzenia boiskowe kapitan Ruchu.
Podopieczni Waldemara Fornalika po wczorajszej przegranej z dorobkiem 27 punktów zajmują 12. miejsce w tabeli. Piłkarze z Bytomia dopisali bardzo ważne trzy oczka i nadal nie składają broni w walce o utrzymanie.










