Gremio Porto Alegre trzeci raz w swojej historii spadło z brazylijskiej Serie A. Degradacja jest sporą niespodzianką, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę zaplecze finansowe klubu i grające w nim nazwiska.
Przed ostatnią ligową kolejką Gremio miało jeszcze teoretyczne szanse na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wiele zależało jednak nie tylko od postawy samej drużyny, lecz wyników innych zespołów. Ostatecznie Gremio udało się pokonać Atletico Mineiro, czyli świeżo upieczonego mistrza, jednak po jego myśli nie ułożyły się pozostałe spotkania.
https://twitter.com/BrazyliaFutbol/status/1469238032645734404
Tym samym popularni „Tricolor” dołączyli do innych renomowanych brazylijskich klubów terminujących obecnie w Serie B. Przed rokiem do drugiej ligi spadło bowiem Vasco da Gama, z kolei od dwóch lat występuje w niej Cruzeiro Belo Horizonte.
Co poszło nie tak?
Fani klubu z Porto Alegre z pewnością nie tego oczekiwali od swoich ulubieńców. Zwłaszcza że zespół w ostatnich sezonach znajdował się w ścisłej czołówce, a cztery lata temu wygrał nawet Copa Libertadores. W tym sezonie miał również grać o najwyższe laury i miał międzynarodowe ambicje.
– Próbuję się doszukać powodów tak fatalnego sezonu Gremio i szczerze mówiąc, nie ma jednej wyraźnej przyczyny. To chyba była taka mieszanka złych decyzji personalnych i taktycznych, pogorszona odrobiną pecha. Gremio dołączy teraz do innych wielkich klubów na zapleczu Serie A (Cruzeiro czy Vasco). Klubu z Porto Alegre nie ma jednak z nimi nawet co porównywać.
Gremio ma pieniądze, infrastrukturę, ogromną bazę fanów, tradycje i historyczne sukcesy. Ten sezon to miała być dla nich walka o puchary, a skończyło się spadkiem. Co gorsza, przez cały sezon nie było nawet chwili, żeby Gremio wyglądało na klub, który może coś ugrać – mówi w rozmowie z iGolem Wojciech Peciakowski, prowadzący profil Brazylijski futbol.
Gremio przeciwieństwem Atletico Mineiro
Atletico Mineiro zdobyło w tym sezonie swój drugi mistrzowski tytuł, dokładnie w 50. rocznicę pierwszego triumfu. O sile zespołu stanowili między innymi dwaj piłkarze, Hulk i Diego Costa, których kibicom w Europie nie trzeba przedstawiać. Hulk został nawet najlepszym strzelcem Serie A. W Gremio także nie brakowało głośnych nazwisk czy też piłkarzy południowoamerykańskich reprezentacji.
Wśród gwiazd warto wymienić chociażby Douglasa Costę, Rafinhę, Lucasa Silvę czy tegorocznego złotego medalistę olimpijskiego Brenno. Costa nie zostanie dobrze zapamiętany nie tylko z powodu swojej słabej postawy. Kilka dni przed decydującym meczem z Atletico Mineiro chciał wziąć urlop, bo… kilka miesięcy wcześniej zaplanował ślub i wesele. Nie były to zresztą jedyne problemy wychowawcze jednego z najlepiej opłacanych zawodników Serie A.











