164. derby Rzymu przeszły do historii. W stolicy Włoch rządzi Roma. Bohaterem „Giallorossich” został niespodziewanie Marco Cassetti.
Derby Rzymu jak zwykle były szumnie zapowiadane. Jednakże na boisku zabrakło fajerwerków. Kibice mogli ujrzeć twardą i zaciętą grę. W meczu padła tylko jedna bramka, której autorem został Marco Cassetti.
Niespodziewanie to Lazio od początku zaczęło atakować. Jednakże akcje rzymian trudno było nazwać atakami. Nieźle prezentował się Mauro Zarate, ale zbyt indywidualna gra Argentyńczyka nie przynosiła widocznych efektów. Pod koniec pierwszej części spotkania do głosu doszła Roma. Jednakże „Giallorossi” dość nieporadnie konstruowali swoje akcje. Przez 45 minut meczu wiało nudą, choć na trybunach było jak zwykle gorąco, a kibice przekrzykiwali się wzajemnie.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się w 60. minucie. Wówczas znakomitą sytuację zmarnował Mauro Zarate. Chociaż Argentyńczyk zrobił wszystko niemal bezbłędnie, to na jego drodze stanął Julio Sergio, który wybił piłkę na słupek. Futbolówkę dobijał Mauri, lecz i ten strzał kapitalnie obronił bramkarz Romy. W odpowiedzi „Giallorossi” przeprowadzili akcję, która omal nie skończyła się bramką. Ostatecznie strzał Perrotty został sparowany przez Muslerę. Bramki doczekaliśmy się w 78. minucie spotkania. Znakomicie dośrodkował Vucinić w okolicę pola karnego. Tam stał niepilnowany Marco Cassetti, który strzałem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę w siatce. Niespodziewanie to Roma nadal nie rezygnowała z ataków. Najpierw świetnym uderzeniem popisał się Riise, a po chwili Mirko Vucinić fatalnie przestrzelił. Nerwy puściły Davidowi Pizzaro, który w końcówce meczu otrzymał dwie żółte kartki. Ostatecznie Roma po dość bezbarwnych derbach Rzymu wygrała 1:0.
Wielkim przegranym pojedynku okazał się trener Lazio, Davide Ballardini. Kibice pod koniec meczu skandowali: „Ciao Ballardini”. Wydaje się, że prezes Claudio Lotito wreszcie spełni życzenia rzymskich „tifosi”.










