Po zwolnieniu Thomasa Tuchela z roli trenera „The Blues” momentalnie wyklarowała się garstka szkoleniowców, o których mówiło się w kontekście zastąpienia Niemca. Nie minęło nawet 48 godzin, a już poznaliśmy jego następcę, którym został 47-letni Graham Potter, dotychczasowy opiekun Brighton.
Thomas Tuchel został zwolniony 7 września rano po porażce w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów z Dinamem Zagrzeb. Już kolejnego dnia po południu trenerem Chelsea został ogłoszony Graham Potter. Aktualnie nie możemy być pewni, kiedy Anglik zadebiutuje u steru nowej drużyny, ponieważ najbliższe mecze Premier League zostały przełożone ze względu na żałobę spowodowaną śmiercią Królowej Elżbiety II. Na tę chwilę najbliższym spotkaniem „The Blues” jest mecz domowy z Red Bullem Salzburg w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Oprócz tego wszystko wskazuje na to, iż będzie to ostatni mecz Chelsea przed przerwą reprezentacyjną.
Graham Potter najdroższym trenerem w historii
Oczywiście na pierwszym stopniu podium w tej kategorii znajdował się Julian Nagelsmann, który rok temu został wykupiony z RB Lipsk przez Bayern Monachium za 17,4 miliona funtów. Jednak liderem w tej klasyfikacji stał się Graham Potter, za którego Chelsea wyłożyła 22 miliony funtów. Anglik podpisał kontrakt do końca czerwca 2027 roku, a więc na blisko pięć lat. Na jego mocy angielski trener będzie inkasował z klubowej kasy 12 milionów funtów za sezon, czyli przez pięć lat zarobi aż 60 milionów w brytyjskiej walucie.
Nietypowa droga Pottera na szczyt
Anglik pierwszą pracę jako trener pierwszej drużyny otrzymał w 2011 roku po dobrym okresie bycia dyrektorem technicznym w żeńskiej reprezentacji Ghany. Klub, który zgłosił się po wówczas 36-letniego Anglika, grał w… trzeciej lidze szwedzkiej, mowa o Ostersunds FK.
Graham Potter na tyle dobrze wprowadził się do szwedzkiego klubu, że już w 2013 roku drużyna pod jego wodzą trafiła na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej w Szewcji – Superettan. Warto pokreślić, że dla klubu założonego w 1996 roku był to pierwszy sezon w historii na tak wysokim poziomie. Udało im się zająć 10. miejsce na koniec sezonu, by po kolejnych rozgrywkach cieszyć się z awansu do Allsvenskan – szwedzkiej ekstraklasy.
W 2016 roku beniaminek ligi szwedzkiej spisywał się naprawdę bardzo dobrze i na koniec rozgrywek mógł się cieszyć z ósmego miejsca w ligowej tabeli, zdobywając w 30 meczach 42 punkty. Zespół miał punkt straty do drużyny Djurgardens, a sezon zakończył wyżej od chociażby Hammarby IF czy Hacken, które obecnie po 22 kolejkach jest liderem ligi szwedzkiej z 45 punktami na koncie. Zresztą wspomniane Djurgardens oraz Hammarby również znajdują się na podium.











