W pierwszym poniedziałkowym spotkaniu w ramach 14. kolejki Serie A nie zabrakło emocji, a przede wszystkim bramek. Drużyna Fiorentiny wygrała z Hellasem Werona 4:3. Dla gospodarzy trafienia zaliczyli: Borja Valero (2x), Juan Vargas oraz Giuseppe Rossi. Dla gości zaś bramki zdobywali: Romulo, Juan Iturbe oraz Jorginho.
Obydwie drużyny przystępowały do tego spotkania z zamiarem zmazania plamy po ostatniej kolejce, kiedy to odniosły porażki. Fiorentina uległa na wyjeździe Udinese, a piłkarze Hellasu przegrali z Chievo w derbach Werony. Przed tą serią gier obie ekipy były sąsiadami w tabeli. Ekipa z Toskanii zajmowała 5. miejsce, mając 24 punkty na koncie, a zespół z Werony plasowali się na szóstym miejscu, mając 22 oczka na koncie. Warto odnotować fakt, że od dłuższego czasu z gry wykluczony jest napastnik gospodarzy, Mario Gomez. Za faworyta tej konfrontacji uchodzili podopieczni Vincenzo Montelli.

Od początku meczu widać było po obu drużynach, że nie zadowoli ich bezbramkowy remis. Już w 5. minucie worek z bramkami otworzył pomocnik gospodarzy, Borja Valero, którego strzał z 20 metrów znalazł się w siatce rywali. Minutę później na Artemio Franchi był remis. Bramkę dla gości zaliczył Romulo, dobijając futbolówkę, którą odbił bramkarz gospodarzy. Po tym golu piłkarze z Werony postanowili pójść za ciosem i już w 13. minucie, za sprawą Juana Iturbę, objęli prowadzenie. To trafienie zadziało na gospodarzy jak płachta na byka i minutę później na tablicy świetlnej było już 2:2. Drugie trafienie w tym meczu zaliczył Valero po pięknie oddanym strzale. Gdy pierwsza połowa zmierzała ku końcowi, gola do szatni zdobył Juan Vargas, dzięki czemu gospodarze schodzili pod prysznic, prowadząc 3:2.
W drugiej odsłonie, tak jak w pierwszej, nie zabrakło emocji oraz bramek. W 54. minucie rzut karny wykorzystał Giuseppe Rosssi, po tym jak w polu karnym ręką zagrał Bosko Janković, dzięki czemu piłkarze z Florencji prowadzili już 4:2. Piłkarze gości nie dość, że stracili kolejnego gola, to od 54. minuty musieli grać w osłabienie po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla Jankovicia.
Na 18 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego piłkarze z Werony pokazali, że nie złożyli jeszcze broni, kiedy to Jorginho strzelił bramkę numer siedem w tym spotkaniu. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się zwycięstwem Fiorentiny 4:3. Dzięki tej wygranej piłkarze z Florencji wracają na właściwe tory, a z punktu widzenia kibica takie spotkania, jak to, chciałoby się oglądać zawsze. Warto odnotować fakt, że cały mecz na ławce Fiorentiny przesiedział Rafał Wolski.











