W meczu kończącym niedzielę w 17. kolejce T-Mobile Ekstraklasie Górnik Zabrze podejmie u siebie Jagiellonię Białystok. W przypadku wygranej górnicy zrównają się liczbą punktów z liderującą Legią. Białostoczanie natomiast bardzo źle zainaugurowali rundę rewanżową i zrobią wszystko, żeby zatrzeć złe wrażenie.
Podopieczni Adama Nawałki w poprzedniej kolejce zdobyli trzy punkty, zwyciężając w małych derbach Piasta Gliwice 1:0. Złotą bramkę zdobył wracający do Zabrza Tomasz Zahorski. Zabrzanie nie spoczywają jednak na laurach i mierzą bardzo wysoko: − Wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę w tym sezonie. Chcemy walczyć o puchary i naszym celem są miejsca w pierwszej trójce – twierdzi Bartosz Iwan, po czym dodaje: − Jagiellonia jest podrażniona po nieudanej inauguracji rundy wiosennej, ale to my musimy podyktować warunki gry i zgarnąć pełną pulę.

Trener Nawałka będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników oprócz kontuzjowanych Konrada Nowaka, Prejuce’a Nakoulmy, Mariusza Magiery oraz Ireneusza Jelenia, który w ostatnich daniach podpisał kontrakt z Górnikiem. Kibice szczególnie liczą na Pawła Olkowskiego, który bardzo dobrze się zaprezentował przeciwko „Piastunkom” i podobno wpadł w oko angielskim skautom.
W drużynie z Podlasie nastroje są nie najlepsze. W pierwszej rewanżowej kolejce zdecydowanie uległa Podbeskidziu, tracąc aż cztery bramki. − Dużo rozmawialiśmy na ten temat. Zagraliśmy bardzo źle. Cała drużyna zaprezentowała się fatalnie. W czwartek również nie zagraliśmy tego, co chcielibyśmy prezentować. Źle rozpoczęliśmy ten sezon, ale chcemy jak najszybciej się pozbierać. Musimy zdobyć punkty, a będzie lepiej – mówi Michał Pazdan.
Białostoczanie w tygodniu przegrali w 1/4 finału Pucharu Polski z Wisłą Kraków 0:2. − Byliśmy przed tym meczem bardzo skoncentrowani, ale okoliczności, w jakich padły bramki, można określić, że to brak szczęścia – powiedział Tomasz Hajto. − W tych spotkaniach mieliśmy jednak momenty dobrej gry. Dochodziliśmy do sytuacji do zdobycia gola, tylko brakowało wykończenia akcji. Gdyby tego nie było, to wówczas byłby alarm. Sami się jednak zastanawiamy, czemu tylko fragmenty są dobre. Może to kwestia psychiki? Myślimy, że jakbyśmy strzelili gola na 1:0, to zawodnicy by się odblokowali – mówi z kolei asystent Hajty Dariusz Dzwigała.
W Jagiellonii nie wystąpią Nika Dzalamidze oraz Tomasz Porębski. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie będzie mógł zagrać także Michał Pazdan, a na upomnienia od sędziego muszą uważać Ugo Ukah oraz Dawid Plizga, Rafał Grzyb, Alexis Norambuena i Tomasz Bandrowski. Z zabrzanami nie wystąpi też Tomasz Frankowski, który ma problemy ze ścięgnem Achillesa.











