W Lubinie spotkały się drużyny znajdujące się w podobnej sytuacji. Od początku wiadome było, że będzie to mecz o dość dużym ciężarze gatunkowym. W końcu rywalizowały ze sobą dwie drużyny bezpośrednio zaangażowane w walkę o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Ostatecznie to Górnik wywozi z Dolnego Śląska cenne trzy punkty i ucieka ze strefy spadkowej.
Progresujący Górnik
Zabrzanie odnoszą pierwsze zwycięstwo, odkąd na ich ławkę powrócił Jan Urban. W dwóch poprzednich spotkaniach Górnik dopisał sobie zaledwie jedno oczko do ligowej tabeli (derbowa porażka z Piastem i remis z Koroną). Po tym meczu drużyna gości może być w o wiele lepszych nastrojach.
– Rzeczywiście. Jakbyśmy porównali: Piast Gliwice – tych sytuacji było jak na lekarstwo, Korona Kielce – było już zdecydowanie lepiej i gdybyśmy mieli trochę szczęścia, może byśmy tamten mecz przepchnęli. Dzisiaj, tak jak mówiłem, ten karny. Różnie mogło być. Ale tych sytuacji było zdecydowanie więcej z naszej strony. Na pewno jest progres, zarówno punktowy, jak i w naszej grze – oceniał swoją drużynę Jan Urban.
Goście doskonale radzili sobie bez nieobecnego w tym spotkaniu Lukasa Podolskiego. Na prowadzenie wyszli po golu Emila Bergstroma, który wygrawszy pojedynek główkowy z Jakubem Świerczokiem, wpakował piłkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Wynik ustanowili w ostatniej akcji spotkania, kiedy to Dani Pacheco strzałem z dużej odległości trafił do pustej bramki, która miała być strzeżona przez Sokratisa Dioudisa. Właśnie. Miała. Bramkarz gospodarzy, szukając trafienia wyrównującego, opuścił własną połowę z chęcią spróbowania swoich sił w polu karnym przeciwników. Druga bramka zabrzan może być o tyle istotna, że to teraz Górnik ma lepszy bilans w meczach bezpośrednich. Tak o tej sytuacji wypowiadał się trener Zagłębia Waldemar Fornalik:










