Dzisiejsze mecze Pucharu Polski przyniosły kilka zaskakujących rozstrzygnięć. Do największej niespodzianki doszło w Świnoujściu, gdzie tamtejsza Flota wyeliminowała Górnika Zabrze. Najwięcej uwagi przyciągnął jednak mecz w Ostródzie, gdzie Jagiellonia strzeliła osiem goli lokalnemu Sokołowi, tracąc zaledwie jedną bramkę.
Flota Świnoujście – Górnik Zabrze 2:1
W poprzednim sezonie Górnik odpadł z Pucharu Polski po meczu z Gryfem Wejherowo, więc teraz spodziewano się, że piłkarze zaprezentują maksimum koncentracji i zaangażowania. Nie wiadomo, czy zabrakło któregokolwiek z tych atrybutów, ale Górnik znów wypadł z wyścigu o krajowy puchar. Najpierw zabrzan z toru wypchnął Bartosz Śpiączka, który wpisał się na listę strzelców w 33. minucie. Gracze usiłowali wrócić na właściwy szlak, lecz na kwadrans przed końcem w przepaść zrzucił ich Sebastian Zalepa. Zespół czternastokrotnych mistrzów Polski odpowiedział jedynie golem Arkadiusza Milika, który w doliczonym czasie gry trafił do siatki z rzutu karnego.

Sokół Ostróda – Jagiellonia Białystok 1:8
W Ostródzie spodziewano się ciekawego widowiska, w którym II-ligowiec stawi opór faworyzowanym białostoczanom. Awans do kolejnej rundy pozostawał raczej w sferze marzeń, jednak fani zespołu z Warmii nie spodziewali się tak potężnego lania. Pierwszego klapsa dał już w 5. minucie Maciej Gajos, który przyszedł do ekipy „Żubrów” z Rakowa Częstochowa. Kolejne dwa bolesne ciosy jeszcze przed przerwą zadał Maciej Makuszewski. Piłkarze Sokoła wyraźnie odczuli na swojej skórze siłę zespołu z ekstraklasy, lecz nie spodziewali się, że najgorsze jeszcze przed nimi. W 57. minucie kolejne trafienie dołożył Tomasz Frankowski, później ukąsił Tomasz Kupisz, następnie Nika Dzalamidze, Adam Dźwigała i na koniec znów Kupisz. Ostatecznie licznik zdobytych goli zatrzymał się na liczbie osiem. Sokół zdołał jednak strzelić gola honorowego. W ostatniej minucie meczu Marek Śnieżawski zdobył bramkę z rzutu karnego.
Luboński KS – Wisła Kraków 0:5
W Luboniu długo pachniało sensacją. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, pierwszy kwadrans drugiej również nie przyniósł gola. Dopiero po godzinie gry zasieki defensywne gospodarzy zostały zdobyte. Walecznych lubonian złamał Cwetan Genkow, który sześć minut później dołożył drugie trafienie. Potem szło już z górki. Trzeciego gola strzelił Łukasz Garguła, potem kolejne trafienie zanotował Genkow, a wynik spotkania na 5:0 dla „Białej Gwiazdy” ustalił Rafał Boguski.
Wisła Płock – Zagłębie Lubin 2:4 Kibice w Płocku mogli się cieszyć z dobrego widowiska i dwóch bramek swoich pupili. Jedyne, czego mogą żałować, to brak awansu, gdyż rywal strzelił aż cztery gole. Lubinianie zaczęli w 29. minucie po skutecznie egzekwowanym rzucie karnym Szymona Pawłowskiego. Jeszcze przed przerwą fanów przyjezdnych ponownie uszczęśliwił Arkadiusz Woźniak. Tuż po przerwie Wisła odpowiedziała golem Janusza Dziedzica, lecz riposta Roberta Jeza była niemal natychmiastowa. Trafienie Sielawskiego w 56. minucie dawało nadzieje płocczanom, ale bramka Sernasa na osiem minut przed końcem meczu pogrzebała marzenia o awansie głęboko pod ziemią.











