Górale wychodzą z cienia


8 lutego 2012 Górale wychodzą z cienia

Podbeskidzie Bielsko-Biała powoli dopasowuje się do ligowej rzeczywistości. Wiosną być może się okaże, czy zespół Roberta Kasperczyka będzie tylko tłem, czy widocznym elementem w ligowej rzeczywistości. Szkoleniowiec bielszczan robi wszystko, by jego zespół nie utonął w morzu przeciętności. I trzeba przyznać, że jak do tej pory mu się to udaje.


Udostępnij na Udostępnij na

Kiedy Podbeskidzie wchodziło do ekstraklasy, byli tacy, co już zaczynali machać „Góralom” na pożegnanie. Zespół bez głośnych nazwisk, bez trenera z doświadczeniem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, z łatką solidnego w ekstraklasowym przedsionku, ale zbyt słabego jak na wymogi najlepszych polskich drużyn. Rzeczywiście, patrząc na kadrę, trudno się z tym nie zgodzić. Nie można jednak zapominać o zaangażowaniu, dzięki któremu można nadrobić braki techniczne, o głodzie sukcesu, który zmienia ligowego wyrobnika w boiskową piranię, i o konsekwencji, która w końcu staranuje większość przeszkód. Właśnie taką drużynę zbudował główny architekt sukcesu Podbeskidzia, Robert Kasperczyk.

Robert Kasperczyk konsekwentnie buduje silne Podbeskidzie. Czy już zasłużył na tytuł piłkarskiego inżyniera?
Robert Kasperczyk konsekwentnie buduje silne Podbeskidzie. Czy już zasłużył na tytuł piłkarskiego inżyniera? (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)

Jesienią podstawą siły bielszczan byli piłkarze, którzy rok wcześniej wywalczyli awans do ekstraklasy. Pierwsze skrzypce grali Robert Demjan, Sylwester Patejuk czy Bartłomiej Konieczny. Kto o nich wcześniej słyszał? Bardziej znany był Dariusz Łatka, który swojego czasu błyszczał w Jagiellonii Białystok, ale to również działo się na zapleczu ekstraklasy. Trener Kasperczyk zdołał tak poukładać sobie te pierwszoligowe klocki, uzupełniając swoją konstrukcję kilkoma nowymi, że obecnie powstał twór na silnych nogach, którego trudno będzie zburzyć. Były piłkarz Hutnika Kraków nie przestaje w poszukiwaniu kolejnych klocków. I tak „Góralami” zostali Ivan Curić, Liad Elmalich i Wojciech Reiman. Największym wzmocnieniem ma być jednak Łukasz Mierzejewski, były reprezentant Polski, który powrócił właśnie z greckiej Kavali. − To zawodnik o wielkich piłkarskich umiejętnościach i potężnym potencjale. Ponadto ma coś do udowodnienia i wiele atutów, jak na przykład dobre dośrodkowanie w pełnym biegu. Oczywiście brakuje mu grania, ale kiedy nabierze pewności, to pokaże na co go stać. A stać go na wiele – tak Łukasza Mierzejewskiego ocenia Robert Kasperczyk.

Skoro są nowe elementy konstrukcji, to stare, które już nie gwarantowały solidności, trzeba było usunąć. W taki sposób z zespołem z ulicy Rychlińskiego rozstali się Michał Osiński (choć początkowo obrońca automatycznie przedłużył kontrakt, korzystając z zawartej w nim klauzuli), Adam Cieśliński (czołowy strzelec w I lidze na najwyższym szczeblu rozgrywkowym nie zachwycił i odszedł do Olimpii Grudziądz), Jacek Broniewicz i Frantisek Metelka.

Bielszczanie przygotowali się do rundy rewanżowej na Słowacji oraz w Wielkopolsce. W sparingach było różnie. Zaczęło się od porażki 1:2 z Turem Turek, ale później udało się wygrać między innymi z Banikiem Ostrava (4:2).  W meczu z Polkowicami z dobrej strony pokazał się Adrian Sikora, który jesienią nie spisywał się najlepiej. Były zawodnik Górnika Zabrze czy Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski strzelił trzy gole w wygranym 4:0 spotkaniu. Czyżby to sygnał powrotu do wysokiej dyspozycji?

Piłkarze Podbeskidzie są zwarci i gotowi
Piłkarze Podbeskidzie są zwarci i gotowi (fot. Grzegorz Rutkowski/iGol.pl)

Z obozu przygotowawczego zadowolony jest też jeden z liderów linii obronnej Podbeskidzia, Bartłomiej Konieczny, który tłumaczy, że największym walorem jego zespołu wciąż będzie waleczny charakter: − Po tym obozie mogę nareszcie powiedzieć, że nasza gra zaczyna przypominać to, czym charakteryzowaliśmy się przez rundę jesienną, czyli nieustępliwość, rozsądek oraz walka do ostatniej minuty. Każdy z nas ciężko pracował, by wyrobić w sobie te cechy i tym samym wzmocnić zespół. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Wraca pewność siebie oraz przede wszystkim radość z gry. Cały nasz góralski kolektyw zaczyna wracać na zwycięski tor.

Przed „Góralami” jeszcze jeden sparing. 11 lutego zmierzą się oni z MFK Karwina. Potem już zacznie się odliczanie godzin do meczu z Widzewem Łódź. 13 lutego o godzinie 13:30 okaże się, czy klocki trenera Kasperczyka są właściwie poustawiane, czy też może bardziej obyte z ekstraklasą zespoły nauczyły się już, jak grać przeciwko beniaminkowi.

Najnowsze