6 maja kibice zebrani na Camp Nou w Barcelonie byli świadkami wielkich derbów Hiszpanii. El Clasico, choć z pozoru grane „o pietruszkę” przyniosło duże emocje, zadowolenie i wzruszenie wszystkim widzom oglądającym to spotkanie. Jak na derby jednak przystało, przyniosło również kontrowersje…
Dynamiczny początek
Od samego początku mogliśmy zobaczyć to, czego wszyscy się spodziewali. Barcelona na własnym stadionie pewnie prowadziła grę i nabijała swoją statystykę celnych podań oraz udanych dryblingów. Owocem tego była dość szybko zdobyta bramka, która otworzyła to spotkanie. W 10. minucie Luis Suarez świetnie ustawił się w polu karnym i po dośrodkowaniu piłki z prawej strony pokonał Keylora Navasa ładnym uderzeniem z woleja. Real jednak nie pozostał dłużny. Już cztery minuty później po koronkowej kontrze Królewskich z bramki cieszył się Cristiano Ronaldo. Radość z gola przyćmił uraz, którego Portugalczyk nabawił się przy wykańczaniu akcji.
Kontuzja jednak nie przeszkodziła Cristiano w stworzeniu sobie przynajmniej dwóch stuprocentowych okazji, w których wykończeniu przeszkodził brak precyzji lub świetna interwencja Ter Stegena. Barcelona ciągle prowadziła grę, jednak ich akcje raz po raz rozbijane były przez linię obrony „Los Blancos”. Nieco w cieniu pozostawał Leo Messi; od czasu do czasu przypominał o sobie cudownym dośrodkowaniem z rzutu wolnego czy świetnym podaniem podczas ataku pozycyjnego. „Blaugranie” brakowało jednak pomysłu w końcowej fazie akcji. Twarda gra Realu w defensywie, momentami wręcz na cienkiej granicy faula, wprowadziła bardzo nerwową atmosferę w końcówce pierwszej połowy. W konsekwencji posypały się żółte kartki, jedna z nich po brzydkim przewinieniu dosięgnęła Leo Messiego. Kwintesencją całej tej sytuacji było wyrzucenie Sergiego Roberto z boiska za atak ręką na twarz Marcelo.











