Osoby odpowiedzialne na Reymonta za transfery wyszły naprzeciw oczekiwaniom kibiców, którzy od nowego sezonu będą mogli oglądać jednego ze swoich ulubieńców. Arkadiusz Głowacki tuż po konferencji prasowej specjalnie dla iGola odpowiedział na pytania dotyczące pobytu w Turcji oraz przyczyn powrotu do Krakowa.
Jeśli chodzi o przyczyny powrotu do Wisły – czy patrząc na wyniki lub oglądając mecze krakowian, nie czuł Pan potrzeby wsparcia zespołu i wzięcia sprawy w swoje ręce?
Po dwóch latach wygasał mi kontrakt, ale muszę uczciwie powiedzieć, że jakieś wstępne zapytania odnośnie do tego, co będę robił po zakończeniu kontraktu, ze strony Wisły i ówczesnego prezesa Bogdana Basałaja, były. Wiedziałem, że może być taka opcja powrotu, a też innej możliwości nie rozważałem. Po dwóch latach chciałem również po prostu wrócić do domu. Po tym okresie jest to dla mnie kolejne nowe wyzwanie, choć będzie to jedenasty rok, który będę mógł tutaj spędzić. Czuje się, jakby świeży, głodny sukcesów, więc to też na pewno miało znaczenie.

Podpisał Pan dwuletni kontrakt. Czy to oznacza, że po tym czasie będzie Pan myślał o końcu kariery, czy też chce Pan zobaczyć, jak będzie z Pana zdrowiem i formą, i wówczas podjąć decyzję?
Taki mam plan, żeby dać z siebie, ile mogę przez te dwa lata, i chyba zakończyć karierę tutaj, w Wiśle, ale wiadomo – nie jest łatwo skończyć granie w piłkę, tak że zobaczymy, co się wydarzy.
A tak bardziej wybiegając w przyszłość, to po zakończeniu kariery nie zastanawiał się Pan nad pracą trenera lub jakąś inną funkcją w Wiśle tak jak np. Maciej Żurawski, który jest ambasadorem klubu.
Łatwiej mi się wypowiadać o tematach tych czysto piłkarskich, bo tu już mniej więcej wiem, czego bym chciał.
A jeśli chodzi o trenerkę?
Nie bardzo się widzę w tym zawodzie (śmiech). Uważam go za bardzo, bardzo trudny i myślę, że niekoniecznie mam predyspozycje, żeby być dobrym trenerem, a przeciętnym nie chciałbym być.
Pod wodzą prezesa Bednarza miały wejść nowe kontrakty, według których pieniądze miałyby być zbierane z murawy. Czy Pana już ta zmiana obowiązuje?
Na pewno, w pewnym sensie tak… I chyba tyle mogę na ten temat powiedzieć (śmiech).
Proszę teraz o podsumowanie wyjazdu do Turcji. Czy gdyby miał Pan jeszcze raz stanąć przed taką decyzją, to ponownie by się Pan zgodził?












