GKS wygrywa w Poznaniu!


17 lutego 2012 GKS wygrywa w Poznaniu!

Lech Poznań przegrał na własnym obiekcie 0:1 z GKS-em Bełchatów. Jedyną bramkę w tym spotkaniu w 89. minucie zdobył Dawid Nowak.


Udostępnij na Udostępnij na

Po tym, jak swój meczy wygrała Polonia, na poznaniakach ciążyła jeszcze większa presja, by wygrać spotkanie z GKS-em. Tymczasem to goście na samym początku spotkania mogli objąć prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował Kosowski, a w polu karnym błąd popełnił Arboleda, który nie wybił piłki. Ta dotarła do Tomasza Wróbla, który ściął do środka i oddał strzał. W ostatniej chwili futbolówkę z bramki wybił jednak Marcin Kamiński.

Marcin Żewłakow i Dawid Nowak
Marcin Żewłakow i Dawid Nowak (fot. Arkadiusz Modliński / gksbelchatow.com)

Niecałą minutę później na prowadzenie mogli wyjść poznaniacy. Po szybko wykonanym rzucie wolnym piłka trafiła do Luisa Henriqueza. Panamczyk wrzucił ją w pole karne, gdzie dość nietypową przewrotką uderzał Rudniew. Bardzo dobrze spisał się jednak Sapela, odbijając futbolówkę do boku.

Kolejny test za sprawą Łotysza bramkarz przyjezdnych przeszedł w 8. minucie, kiedy to lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy zdecydował się na strzał z dystansu. I tym razem Sapela wyszedł obronną ręką.

Lechici długo utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Gospodarzom brakowało pomysłu na rozegranie akcji. Jedynie Rudniew, otrzymując piłkę w okolicach pola karnego, próbował indywidualną akcją przechytrzyć obronę rywali. Z kolei goście grali bardzo skutecznie w defensywie. GKS szybko przemieszczał się po boisku, uniemożliwiając poznaniakom stworzenie sobie dobrej sytuacji do objęcia prowadzenia.

W 33. minucie zaspali stoperzy zespołu z Bełchatowa. Długa piłka trafiła bowiem do Rudniewa, który zdołał przyjąć ją sobie na klatkę piersiową, przerzucił nad atakującym go obrońcą i oddał strzał lewą nogą. Uderzenie było jednak niecelne i obrońcy gości mogli odetchnąć z ulgą.

Po kilku minutach w niezłej sytuacji znalazł się Fonfara. Szybka wymiana piłek w środkowej strefie zakończyła się podaniem Żewłakowa do Fonfary, który ściął do środka i oddał strzał lewą nogą. Futbolówka przeleciała jednak obok słupka, nie sprawiając większego zagrożenia przed bramką Krzysztofa Kotorowskiego.

Nawet Rudniew nie pomógł Lechowi w odniesieniu zwycięstwa
Nawet Rudniew nie pomógł Lechowi w odniesieniu zwycięstwa (fot. Agnieszka Skórowska/igol.pl)

W drugiej części gry nadal przewagę w posiadaniu piłki mieli gospodarze. Lech nie stwarzał sobie jednak klarownych sytuacji. Z kolei bełchatowianie raz po raz wyprowadzali groźne kontrataki. Za każdym razem brakowało im jednak dobrego ostatniego podania, którym mogliby otworzyć sobie drogę do zdobycia gola na stadionie przy Bułgarskiej.  

W 70. minucie groźnie zza pola karnego strzelał Rudniew. Wydawało się, że futbolówka po strzale Łotysza przeleci ponad poprzeczką, ale Sapela wolał nie ryzykować i na wszelki wypadek pomógł jeszcze piłce znaleźć się za bramką.

Od tego momentu to GKS wyglądał lepiej. Bełchatowianie często gościli na połowie Lecha. Ba, momentami potrafili bez większego problemu wymienić między sobą kilkanaście podań. Bardzo dobrze spisywali się Fonfara oraz Bożok, którzy do spółki z Kamilem Kosowskim byli motorami napędowymi gości.

Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, dość niespodziewanie gola strzelili goście. Znakomitym podaniem popisał się Wróbel, który miękko przeniósł piłkę ponad głowami obrońców Lecha. Jej adresatem miał być Nowak, ale obok niego był Kamiński. Młody zawodnik popełnił jednak błąd, myśląc, że do futbolówki wystartuje Kotorowski. Niezdecydowanie defensora Lecha wykorzystał Nowak, który pewnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w bramce.

Zaskoczeni takim obrotem spraw lechici nie zdołali odpowiedzieć i mecz zakończył się dość sensacyjną wygraną bełchatowian. Goście zagrali bardzo mądrze i dość odważnie, za co zostali nagrodzeni. Z kolei Lech podobnie jak w końcówce rundy jesiennej grał ospale, nie miał pomysłu na rozwiązanie swoich akcji. Wydaje się, że po takim spotkaniu cierpliwość włodarzy Lecha wobec trenera Bakero została nieco nadszarpnięta.

Komentarze
~LEGIUŚ (gość) - 14 lat temu

Haha ha haha przegrać u siebie z PGE JEBAČ
LECHA!
TYKO !

~hyhy (gość) - 14 lat temu

hahaha :) naprzód GKS

~takijeden (gość) - 14 lat temu

Jak Legia przegrała z GKSem 0:2 u siebie w tamtym
sezonie to juz zapomniałeś?

~Babcia Władzia (gość) - 14 lat temu

A Legia z Lechem zremisowała 0:0. Lech ma ciężki
okres tak jak inne kluby. Nie potrafią grać
zespołowo tak jak Śląsk Wrocław.

Pozdrawiam, Kibic Lecha Poznań.

Najnowsze