W Katowicach na ekstraklasę czekają już 15 lat. Jednak żeby powalczyć o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, trzeba najpierw awansować na drugi stopień ligowy. Kiedy kibice co roku słyszeli, że klub już na pewno w tym sezonie będzie bił się o powrót do elity, to nagle GKS spadł jeszcze niżej. Miał być szybki awans i znów walka o ekstraklasę, tymczasem w zeszłym roku na własne życzenie katowiczanie nie awansowali. W tym sezonie „GieKSa” musi powalczyć o miejsce premiowane, bo kibice kolejnego sezonu na trzecim szczeblu mogą nie wytrzymać.
Po niespodziewanym spadku z pierwszej do drugiej ligi GKS miał udowodnić, że był to wypadek przy pracy. To katowiczanie wraz z Widzewem byli faworytem zeszłorocznych rozgrywek. Jednak czarnym koniem okazał się Górnik Łęczna i to on wygrał ligę. Jednak GKS miał wszystko w swoich rękach, bo zajął 3. miejsce tylko przez gorszy bilans bramkowy od widzewiaków. Nadal była szansa na awans, bo przed Katowicami były baraże. Ale w pierwszym meczu GKS został ograny przez Stal Rzeszów i marzenia o grze na wyższym szczeblu legły w gruzach. Natomiast trudno myśleć o awansie, jeżeli w ośmiu ostatnich kolejkach (licząc też baraż) wygrywa się tylko dwa razy.
W Katowicach jest jednak całkowicie spokojnie. Wynik z poprzedniego sezonu został przyjęty z ogromną pokorą i nikt z braku awansu nie robi tragedii. – Przeanalizowaliśmy sezon i jego końcówkę, wiemy już, co nie zagrało. Patrząc zero-jedynkowo, zabrakło nam łutu szczęścia w postaci strzelonego gola.[…] Przychodząc rok temu do klubu, zapowiadaliśmy, że chcemy przygotować drużynę do awansu w dwuletnim cyklu. Dużo nam nie zabrakło w pierwszym roku. Przyjęliśmy to jednak z pokorą, godnością i podniesionymi głowami. Teraz przed nami drugi, jeszcze bardziej znaczący sezon – tak przed sezonem skomentował ostatnie zmagania katowiczan trener Rafał Górak.
Mocna ofensywa
W tym roku GKS wydaje się naprawdę silny, szczególnie ofensywnie. Przez 13 kolejek już 31 razy piłkarze ze Śląska trafili do siatki rywali. Do strzelenia tylu goli w poprzednim sezonie potrzebowali 19 kolejek, zaś kampanię wcześniej aż 31 kolejek (przez cały sezon strzelili wtedy tylko 34 bramki). Najlepszymi strzelcami są w tej chwili piłkarze znani z boisk ekstraklasy.
Dziesięć bramek zdobył znany z występów w Górniku Zabrze Marcin Urynowicz, sześć trafień zanotował były piłkarz Zagłębia Lubin i Arki Gdynia – Adrian Błąd, a cztery razy do siatki rywala trafił były napastnik Zagłębia Lubin, który w pewnym momencie był nawet przymierzany do reprezentacji, Arkadiusz Woźniak. Trzeba przyznać, że patrząc na te nazwiska, jak na klub drugoligowy robią one wrażenie. Są to zawodnicy, którzy gdyby chcieli, znaleźliby sobie pracodawcę w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W poprzednim sezonie najlepszy strzelec katowiczan – Dawid Rogalski – zdobył dziesięć goli, czyli tyle samo ile dziś po 13 kolejkach ma Urynowicz. To pokazuje, że GKS jest mocniejszy niż rok temu. Rogalskiego już w klubie nie ma, ponieważ chciał spróbować swoich sił w 1. lidze i podpisał kontrakt z Resovią. Jednak może się okazać, że wyjdzie na tym jak „Zabłocki na mydle” i spadnie z Resovią do 2. ligi (rzeszowianie są na trzecim miejscu od końca i mają tylko pięć pkt przewagi nad ostatnią Sandecją), a GKS w to miejsce awansuje. Drugi snajper z zeszłego sezonu, czyli obrońca Arkadiusz Jędrych, w klubie nadal jest. W poprzedniej kampanii aż osiem razy trafił do siatki rywali, co jak na środkowego obrońcę jest bardzo dobrym wynikiem. W obecnych rozgrywkach też już dwa razy wpisał się na listę strzelców.











