Końcówka minionego sezonu dla kibiców GKS-u Katowice była rodem z koszmaru. Ale do tego przy Bukowej zdążono się już chyba przyzwyczaić. Teraz jednakże miało/ma być inaczej. Początek nowej kampanii, a szczególnie dzisiejsza porażka w Krakowie z beniaminkiem, skłania jednak do zadania sobie pytania, czy przypadkiem stwierdzenia, że „w końcu się uda” i „tym razem będzie lepiej”, to nie są już tylko puste frazesy.Cofnijmy się na chwilę do zeszłego sezonu. GKS Katowice jest świeżo po degradacji z Fortuna 1. Ligi. Stery w zespole przejmuje doświadczony Rafał Górak, dla którego jest to druga przygoda trenerska w stolicy województwa śląskiego. „Trójkolorowi” z czasem wychodzą na prostą i prezentują całkiem przyjemny dla oka styl gry.
Wielu zaczyna wierzyć, że nastąpiło nowe otwarcie i bardzo szybko uda się awansować. Nic bardziej mylnego. Na ostatniej prostej katowiczanie przegrywają rywalizację o bezpośredni awans z Widzewem Łódź, który w ostatnich siedmiu kolejkach rozgrywek zdobywa zaledwie pięć punktów.
„GieKSie” pozostają baraże, przygoda na tym etapie kończy się jednak już po jednym spotkaniu. Oznacza to tylko jedno. GKS Katowice czeka kolejny sezon na trzecim poziomie rozgrywkowym. Kibice czują spore rozczarowanie i trudno im się dziwić.
GKS Katowice – rewolucji tym razem nie było
Lato, które powoli się kończy, nie przyciągnęło do Katowic większych znamion rewolucji. I można to uznać za coś nietuzinkowego, bo ogrom zmian personalnych w ostatnich latach wpisany był w charakterystykę GKS-u. Z ważniejszych zawodników klub opuścili tylko Kacper Michalski, Jakub Habusta oraz Dawid Rogalski, który przeniósł się do beniaminka Fortuna 1. Ligi, Resovii Rzeszów.
Wspomnianych graczy zastąpiono dość rozsądnie. Zrezygnowano już ze sprowadzania zawodników wiekowych z przeszłością w ekstraklasie. W zamian postawiono na transfery wewnątrzligowe. I tak na Bukową trafili Dominik Kościelniak oraz Filip Kozłowski – obaj z Elany. Ten drugi w dzisiejszym meczu z Hutnikiem strzelił nawet gola honorowego.
Koszulkę GKS-u przyodział także Krystian Sanocki, który w ubiegłej kampanii z powodzeniem reprezentował barwy Błękitnych Stargard. 24-latek strzelił siedem goli i zaliczył tyle samo asyst.
Warto wspomnieć, że okienko transferowe nadal pozostaje otwarte, więc „GieKSa” ma jeszcze czas na kolejne wzmocnienia. Te dokonane jednak dotychczas przed pierwszym gwizdkiem tego sezonu mogły dawać nadzieję. Jednak pierwsze dwa spotkania, w Pucharze Polski z Garbarnią oraz w lidze z Hutnikiem, musiały mocno ją zachwiać.











