Napastnik Arsenalu Londyn, Olivier Giroud, przyznał, że potrzebuje jeszcze czasu, aby się w pełni zaaklimatyzować w nowym otoczeniu. Francuz zamienił w letnim okienku transferowym Ligue 1 na Premier League.

Były napastnik Montpellier w sobotnim meczu z West Hamem United wreszcie się przełamał, strzelając swojego pierwszego gola w lidze. Olivier na swoją premierową bramkę musiał czekać aż do siódmej kolejki. Po każdym kolejnym meczu z pustym kontem strzeleckim presja ze strony kibiców wzrastała, mimo to Giroud wraz z trenerem londyńskiego klubu, Arsene Wengerem, uspokajali, że bramki są kwestią czasu. Francuz przyznał, że proces jego aklimatyzacji jeszcze nie dobiegł końca.
– Przyjazd do nowego kraju nie jest niczym łatwym. Z dala od rodziny i przyjaciół trzeba być silnym psychicznie – powiedział Giroud.
– Przed przyjazdem znałem podstawy języka angielskiego, ale nie na tyle, aby porozmawiać z nowymi kolegami, zrozumieć trenera czy zaadaptować się do życia w nowym kraju. Najłatwiej byłoby trzymać się tylko ze swoimi rodakami, ale trzeba się dostosować do nowej sytuacji i nauczyć się zwyczajów w nowym miejscu – dodał.
– Myślę, że jestem wystarczająco dojrzały do gry w Anglii. To dla mnie idealny moment, mam 26 lat, nie mogę czekać zbyt długo – zakończył.











