Król strzelców Ligue 1 nie przejmuje się brakiem skuteczności, odwołując się do osiągnięć swojego rodaka i legendy Arsenalu – Thierry’ego Henry.
W środową noc Arsenal wymęczył trzy punkty z dobrze broniącym się Olympiakosem. Dopiero bramka Aarona Ramseya w 95. minucie postawiła kropkę nad i. Asystę zaliczył przy niej Olivier Giroud.
Król strzelców z Montpellier przeniósł się latem do północnego Londynu, ale w pierwszych meczach w nowych barwach razi nieskutecznością.
Olympiakos wysoko zawiesił poprzeczkę…

Tak, od początku przeciwnicy byli dobrze przygotowani od strony taktycznej przez co mieliśmy trudności, aby przebić się przez ich szyki obronne i stworzyć jakieś okazje. Udało nam się wreszcie strzelić tuż przed przerwą, ale już dwie minuty później Olympiakos wyrównał. Po przerwie nadal graliśmy dobrze i gdyby tylko sprzyjało nam więcej szczęścia, strzelilibyśmy więcej goli.
Sam byłeś blisko strzelenia jednego!
Tak, starałem się. Czasami po prostu trzeba wierzyć i robić swoje. Napastnicy czasami mają pod górkę. Nie wiem dlaczego, ale staram się wszystko robić właściwie. Czasami brakuje szczęścia, a czasami wina leży po mojej stronie. Z drugiej strony ważne jest też stwarzanie sytuacji dla moich partnerów. Będę dalej ciężko pracować i wierzyć, że nadejdzie przełamanie.
Czy trudniej jest wejść w rytm meczu, wchodząc z ławki w drugiej połowie?
Raczej nie. Dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje, więc szybko odnalazłem się na boisku po wejściu. Jestem przede wszystkim szczęśliwy ze zwycięstwa, a do tego zaliczyłem asystę.
Czujesz presję, aby wreszcie zacząć trafiać do siatki?
Nie. Ludzie mi mówią: „bramki wkrótce przyjdą, nie martw się, wierzymy w ciebie”. Te wsparcie jest dla mnie ważne. Przegraliśmy z Chelsea, ale to był wypadek przy pracy i wierzę zarówno w sukces tego zespołu, jak i to, że wkrótce zacznę regularnie zdobywać gole.

Thierry Henry strzelił swoją pierwszą bramkę w Premier League dopiero w swoim 9. meczu, a to jest dobry wyznacznik dla każdego napastnika. Ciężko jest zaadoptować się do tej ligi. Czuję, że jestem coraz bliżej przełamania tej niemocy.











