Rafał Gikiewicz po piątkowym starciu Śląska Wrocław z Zagłębiem Lubin w ramach 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy cieszył się z kolejnych punktów, które po tym spotkaniu dopiszą sobie gospodarze. Bramkarz zwycięzców tej batalii o prymat na Dolnym Śląsku opowiedział nam m.in. o zakładzie z Marco Paixao.
Marian Kelemen, mimo porażki z Legią był chwalony za swój występ, ale wbrew temu po przerwie spowodowanej czerwoną kartką wróciłeś do bramki Śląska.
No cóż, to trener decyduje, nie ja. Cieszę się z tego występu, bo w tej rundzie to już czwarty mecz bez straty bramki. Liczę na więcej takich spotkań. Nie da się ukryć, że też trochę dopisywało nam szczęście, ponieważ rywale również mieli swoje sytuacje. Udało się jednak i bardzo się cieszymy, ponieważ przynajmniej przez pół roku na Dolnym Śląsku lepszy będzie Śląsk.
Zgodzisz się, że ten mecz był w dużej mierze wymęczony przez was? Wynik co prawda zadowalający, ale postawa już niekoniecznie była zachwycająca.

Dla nas najważniejsze jest to, że dopisujemy do naszej zdobyczy punktowej kolejne trzy oczka i myślę, że trzeba się z tego cieszyć. Są to dla nas bardzo ważne punkty, ponieważ pozwolą nam trochę wspiąć się w górę tabeli. Po przerwie na kadrę mamy kolejne ciężkie spotkanie w Zabrzu i tam również musimy zgarnąć pełną pulę, dzięki czemu będziemy zajmować solidne miejsce w tabeli.
Trener Levy powiedział, że drużyna nie jest ostatnio w najlepszej formie. Czy czujecie się jakoś zmęczeni fizycznie lub psychicznie?
Ciężko mi mówić o chłopakach, ponieważ ja jestem bramkarzem i tak naprawdę mam swojego trenera. Chłopcy jednak mają już trochę meczów w nogach i na pewno odczuwają zmęczenie, ale nie chciałbym się wypowiadać za nich. Ja stoję między słupkami i wykonuję trochę inną robotę. Naturalnie po przegranym meczu samopoczucie idzie w dół i jest to normalne. Ja mogę jednak powiedzieć, że czuję się bardzo dobrze.
Marco Paixao strzela bramki jak na zawołanie.
Założyliśmy się z Marco, że jak on strzeli gola, a ja obronię karnego, to lecimy na Cypr na mój koszt, ale na szczęście dla nas karnego nie było, więc nagroda przepadła.
Teraz pewne pluje sobie w brodę, gdyż mógł sprokurować.
Lepiej, żeby nie robił takich rzeczy. (śmiech)











