Karuzela transferowa w Polsce zaczęła się kręcić szybciej niż w poprzednich latach. Jednak to nie zespoły, szykujące się do walki w europejskich pucharach są najbardziej aktywne na rynku transferowym. Kosztowne zakupy poczynili pretendenci ze stolicy, którzy chcą w nowym sezonie włączyć się do walki o najwyższe cele.
Pucharowicze wystąp

Cztery kluby naszej Ekstraklasy chyba czekały na to, co przyniesie im losowanie europejskich pucharów. Oby nie obudziły się za późno, bo najlepsze kąski transferowe już teraz chcą mieć zapewnioną spokojną przyszłość. Jak do tej pory cała czwórka bardziej się osłabiła, niż dokonała wartościowych wzmocnień. Mistrz Polski, poznański Lech, zakontraktował reprezentanta kraju, Jacka Kiełba, lecz to na pewno nie rekompensuje straty Roberta Lewandowskiego. Nie jest też jeszcze rozstrzygnięta ciągnąca się niczym wenezuelska telenowela, sprawa transferu Sławomira Peszki. Wisła Kraków sprowadziła utalentowanego bramkarza, Milana Jovanicia, ale zespół „Białej Gwiazdy” został bez Arkadiusza Głowackiego, który był niezwykle ważną postacią w defensywie wicemistrza Polski. Chyba nawet najwięksi optymiści nie wierzą, że powracający z wypożyczenia Mateusz Kowalski będzie równie ważną postacią w kadrze Wisły, co popularny „Główka”. Ruch Chorzów jak na razie zatrzymał w kadrze swoje perełki, czyli Artura Sobiecha i Macieja Sadloka, jednak doświadczony Andrzej Niedzielan opuścił zespół czternastokrotnego mistrza Polski. Odejdą też Grzegorz Baran i Maciej Scherfchen, którym kończy się kontrakt. Trudno przewidzieć, czy sprowadzony z Piasta Gliwice, Sebastian Olszar lub 34-letni Mariusz Malinowski będą w stanie zastąpić tych piłkarzy. Jagiellonia Białystok nikogo z pierwszego zespołu nie sprzedała, ale też nie można powiedzieć, że się wyraźnie wzmocniła. W klubie pojawili się Tadas Kijanskas, który jest postacią raczej anonimową, oraz Tomasz Kupisz, Maciej Makuszewski i Jakub Słowik, ale to chyba melodia przyszłości.
Warszawska ofensywa

Zupełnie inaczej wygląda strategia dwóch klubów ze stolicy. Legia i Polonia postanowiły jak najszybciej zakontraktować znanych i cenionych piłkarzy, żeby ci mogli spokojnie przygotowywać się do nowego sezonu. Polonia przyjęła strategię sprawdzonych piłkarzy z kraju i tym sposobem „Czarne Koszule” pozyskały Jakuba Tosika, Patryka Rachwała, Dariusza Pietrasiaka i Arkadiusza Onyszkę. Legia natomiast szuka nowych piłkarzy za granicą, najchętniej spoglądając w kierunku Bałkanów. Marijan Antolović, Ivica Vrdoljak, Srda Knezević, Bruno Mezenga i Manu, tak wygląda lista nowych nabytków w drużynie Macieja Skorży. Jeśli dodamy jeszcze do tego powroty po wypożyczeniach Wojciecha Skaby i Adriana Paluchowskiego, to zobaczymy pełny obraz zupełnie zmieniającej swoje oblicze Legii. To nie koniec ofensywy transferowej klubów ze stolicy, w mediach wciąż pojawiają się nazwiska nowych piłkarzy, którzy mają wzmocnić jeden z tych zespołów. Jednak kibice „Wojskowych” są równie zainteresowani nowymi piłkarzami, jak i losem tych, którzy opuszczą zespół z ulicy Łazienkowskiej. Wiadomo, że Jan Mucha został piłkarzem Evertonu, a wolnymi zawodnikami są Marcin Mięciel, Tomasz Jarzębowski i Marcin Smoliński. Działacze czekają też na oferty dla Bartłomieja Grzelaka, Marcina Komorowskiego, Miroslava Radovicia i Jakuba Wawrzyniaka. Do rozpoczęcia rozgrywek powinno się znaleźć wielu chętnych na zatrudnienie byłych legionistów.












