Okno transferowe w Polsce jak na razie zostało jedynie uchylone, jednak już zdołało przez nie wyfrunąć kilku czołowych piłkarzy. Najbardziej falę emigracji odczuła stolica, która nie tylko straciła ważnych zawodników, ale być może straci także miejsce w lidze. No cóż, czasem rynek transferowy dotyczy także praw do miejsca w ekstraklasie.

Lista strat Polonii Warszawa jest długa, a będzie pewnie jeszcze dłuższa. Jak na razie widnieją na niej: Bruno, Edgar Cani, Michał Gliwa, Robert Jeż, Maciej Sadlok, Daniel Sikorski, Pavel Sultes, Jakub Tosik i Łukasz Trałka. Lada dzień powinna się wyjaśnić sprawa wypożyczenia Tomasza Jodłowca do Śląska Wrocław i Sebastiana Przyrowskiego do Jagiellonii Białystok, nowego pracodawcę szybko powinien też znaleźć Paweł Wszołek, którym podobno interesuje się warszawska Legia. To jednak nic w porównaniu do tego, co Józef Wojciechowski zrobił z marką „Czarnych Koszul”. Biznesmenowi nie wyszło na Konwiktorskiej, więc postanowił sprzedać klub, a że udało mu się znaleźć równie bogatego nabywcę, to szybko okazało się, że transferowym hitem numer jeden tego lata nie będzie żaden z piłkarzy. Kibice jednak zaprotestowali i transakcja stanęła pod wielkim znakiem zapytania. W tym miejscu należy postawić pytanie, co się stanie, jeśli ekstraklasa zostanie w Warszawie, a zawodników już nie będzie…

Dużo też dzieje się u pucharowiczów. Mistrz Polski, Śląsk Wrocław, pozyskał kilku ciekawych zawodników, a wydaje się, że jeszcze nie zakończył letniego polowania. Trener Orest Lenczyk otrzymał prezenty w postaci Rafała Grodzickiego, Marcina Kowalczyka oraz Sylwestra Patejuka. W zespole nie udało się zatrzymać Łukasza Madeja i Piotra Celebana, którym wygasł kontrakt, odszedł też Dariusz Pietrasiak (Maccabi Netanya), Sebastian Dudek (Widzew Łódź) i Dariusz Sztylka (koniec kariery). Straty zostaną zniwelowane, jeśli dojdzie do skutku transfer Jodłowca, a możliwe, że do Wrocławia przeprowadzi się też Wladimir Dwaliszwili lub Ivan Lukjanovs. Ruch Chorzów stracił Grodzickiego, Wojciecha Grzyba i Pawła Abbotta, ale w zamian pozyskał Macieja Sadloka, Pavla Sultesa, Mindaugasa Pankę i Grzegorza Kuświka, a więc zmiany raczej na plus. Legia pozbyła się Ismaela Blanco, Nacho Novo i Michala Hubnika, pozyskując Marko Sulera i Marka Saganowskiego oraz przyjmując z powrotem głodnego sukcesów Jakuba Koseckiego. Największa zmiana przy ulicy Łazienkowskiej zaszła jednak na ławce trenerskiej: tutaj Macieja Skorżę zastąpił Jan Urban. Legii również można dać malutkiego plusika za letnie transfery. Co na to Lech? Wygląda na to, że poznaniacy na transferowym polowaniu postrzelili się w stopę. Mariusz Rumak w nowym sezonie nie będzie mógł korzystać z Artjoma Rudniewa (HSV Hamburg), Siergieja Kriwca (Jiangsu Sainty), Grzegorza Wojtkowiaka (TSV Monachium), Semira Stlicia, Marcina Kikuta i Dimitrije Injaca (szukają klubu). W ich miejsce do drużyny z ulicy Bułgarskiej powrócili Jakub Wilk i Jacek Kiełb, a z nowych twarzy są jeszcze Łukasz Trałka i Gergo Lovrencsics. Tutaj na razie wielki minus jak z Poznania do Lankaranu. W Poznaniu oczekiwane są szybkie ruchy, jest szansa, że lada chwila w klubie pojawi się Darren Maatsen, piłkarz z doświadczeniem w holenderskiej Eredivisie. Lech interesuje się także Saidi Ntibazonkizą z Cracovii i byłym zawodnikiem Widzewa Łódź – Dudu.












