Po raz kolejny gra w półfinałach to za wysokie progi dla reprezentacji Angoli. Tym razem pogromcami gospodarzy turnieju okazali się Ghańczycy, którzy wygrali 1:0. Zwycięską bramkę zdobył Asamoah Gyan.

Angola jako gospodarz rozpoczynała fazę grupową, teraz meczem z Ghaną otwiera walkę o miejsce w półfinale. Gospodarze tego turnieju w meczu otwarcia zapewnili swoim kibicom nie lada emocje. Po zaciętym spotkaniu z Mali zremisowali 4:4, chociaż prowadzili 4:0 przez większość czasu. W drugiej kolejce zmierzyli się z zespołem Malawi i gładko ich pokonali 2:0. Na koniec zostało spotkanie z Algierią, które bezbramkowo zremisowali. Taki wynik i postawa rywali zapewniły im pierwsze miejsce w grupie. Ghańczycy nie będą miło wspominali swojego pierwszego meczu w tej edycji Pucharu Narodów Afryki. Zostali gładko rozgromieni przez Wybrzeże Kości Słoniowej 3:1 i o awans musieli grać z Burkina Faso, które wcześniej zremisowało ze „Słoniami” 0:0. Ghana, osłabiona brakiem najlepszego zawodnika, czyli Michaela Essien, pokonała rywali i z drugiego miejsca awansowała do ćwierćfinałów.
Mecz energicznie rozpoczęli gospodarze, którzy niesieni dopingiem swoich kibiców chcieli jak najszybciej strzelić bramkę. Jednak ich ataki skutecznie powstrzymali obrońcy Ghany. „Czarne Gwiazdy” ograniczyły się jedynie do kontrataków, oddając całkowicie pole „Czarnym Antylopom”. Zbytnie zaangażowanie w akcje ofensywne brutalnie zemściło się na piłkarzach Angoli w 16. minucie spotkania. Młodziutki Asamoah pięknie podał do Asamoah Gyan, który strzałem w długi róg nie dał szans na skuteczną obronę angolskiemu bramkarzowi. Po straconej bramce mecz jeszcze bardziej się ożywił. Gospodarze za wszelką cenę chcieli doprowadzić do wyrównania i rzucili się do huraganowych ataków. Jednak największym zagrożenie dla bramkarza Ghany, Richarda Kingstona, byli… ghańscy obrońcy. Najlepszą okazję do zmiany wyniku miał Manucho, jednak jego strzał głową bardzo dobrze wybronił Kingston. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Ghany.
Już od pierwszego gwizdka sędziego, rozpoczynającego drugą połowę, reprezentanci Angoli rzucili się do ataku. „Czarne Antylopy” całkowicie zdominowały spotkanie, szukając sposobu na pokonanie dobrze dysponowanej w tym dniu ghańskiej obrony. Podobnie jak w pierwsze połowie Ghana ograniczyła się do sporadycznych kontrataków, a największe zagrożenie dla angolskiej bramki stanowił 21-letni pomocnik, Udinese Asamoah. Akcje ofensywne Angoli coraz częściej traciły na skuteczności, podania były bardzo chaotyczne i niedokładne, brakowało precyzji w dośrodkowaniach. Mimo totalnej dominacji w posiadaniu piłki i grze na połowie rywala, „Czarne Antylopy” nie potrafiły znaleźć drogi do bramki Kingstona. Sporo ożywienia przyniosło wprowadzenie na boisko Ze Kalangi i Joba. Jednak nawet z pomocą tych zawodników nie udało się sforsować defensywy Ghany. Doliczone przez sędziego pięć minut nie zmieniło końcowego rezultatu.











