Inter Mediolan nie ma litości dla Genoi. W ubiegłym sezonie rywalowi ze stolicy Ligurii zaaplikował pięć bramek, a dziś powtórzył swój wyczyn. Do rywalizacji o koronę króla strzelców włączył się Samuel Eto’o, który dwukrotnie pokonał Eduardo.
Inter – Genoa
Mediolańczycy w ostatnich tygodniach poważnie włączyli się do rywalizacji o scudetto. Genoa też prezentowała się całkiem nieźle, więc ten pojedynek zapowiadał się najciekawiej ze wszystkich rozgrywanych o 15:00. W pierwszej połowie mistrzowie Włoch grali niemrawo. Ich akcje były sporadyczne. Genoa swoją szansę poczuła pod koniec tej części i w 40. minucie za sprawą Rodrigo Palacio wyszła na prowadzenie. Leonardo w szatni musiał powtórzyć swoją przemowę, jaką wygłosił przed miesiącem w meczu z Palermo. Od początku drugiej połowy piłkarze Interu przypominali wygłodniałe wilki. Zaowocowało to bramkami w 50. oraz 51. minucie. Najpierw Pazzini z bliskiej odległości pokonał Eduardo, a po chwili Eto’o dobił strzał Pandeva. Kameruńczyk nie poprzestał na jednej bramce. W 57. minucie trafił po raz drugi i stało się jasne, że Genoa tego meczu nie wygra. „Nerazzurri” nie przestali się pastwić nad rywalami. Gole na swoje konto dopisali jeszcze Pandev oraz Nagatomo. Co prawda spotkało się to z ripostą w postaci bramki Bosellego, ale ta na niewiele się zdała. Po manifestacji siły w drugiej części meczu Inter wydarł z rąk Genoi prowadzenie, jakim szczyciła się do przerwy.
Napoli – Brescia

Ten pojedynek miał absolutnego faworyta w postaci Napoli. Boisko tę zapowiedź brutalnie zweryfikowało. Neapolitańczycy swoją postawą rozczarowali kilkunastotysięczną publiczność. Brescia zagrała w swoim stylu, a więc defensywnie i siermiężnie. Jak się okazało, taka taktyka wystarczyła, by urwać Napoli punkty, a w konsekwencji praktycznie wyeliminować je z walki o mistrzowski tytuł.
Fiorentina – Catania
Fiorentina z Arturem Borucem w składzie mierzyła się z Catanią z Błażejem Augustynem na trybunach. Obrońca nie mógł wystąpić w tym meczu, gdyż w ubiegłym tygodniu ujrzał czerwoną kartką. Jednak trudno przypuszczać, by polski defensor był w stanie powstrzymać świetnego Adriana Mutu. Rumun zagrał koncertową pierwszą połowę, którą zwieńczył dwoma bramkami. Gwóźdź do trumny w 60. minucie wbił Gilardino. Sycylijczycy grali dziś bezbarwnie. Fiorentina to wykorzystała i zrehabilitowała się za pechowy remis z Bari.
Udinese – Bari
Gospodarze w ubiegłym tygodniu nie mieli litości dla Palermo. „Zebrette” na Stadio Renzo Barbera aż siedem razy pokonywali Sirigu. Dziś liczono na podobny pogrom. Okazało się jednak, że Udinese rozstrzelało się w poprzednią niedzielę. Podopieczni Guidolina długo męczyli się z ostatnią drużyną w tabeli. Kluczowym momentem była 76. minuta. Wówczas Antonio Di Natale skutecznie egzekwował rzut karny. Dzięki temu zwycięstwu gospodarze co najmniej do wieczora będą zajmować pierwsze miejsce.












