Obfitująca w hity 12. kolejka Serie A udowodniła, że Javier Pastore wielkim graczem jest. Trzy gole Argentyńczyka przyczyniły się do zwycięstwa Palermo w derbach Sycylii. Z meczu na szczycie Inter Mediolan przegrał z Milanem 0:1. Nóż w plecy swojej byłej drużynie wbił Zlatan Ibrahimović.
W sobotę do Florencji przyjechała Cesena. Artur Boruc zachował miejsce między słupkami, pomimo błędu popełnionego w meczu z Romą. To spotkanie nie było wybitnym widowiskiem. Beniaminek nastawiony był na rozbijanie ataków przeciwnika, a nie na ich konstruowanie. „Violę” stać było na jedną bramkę, która zapewniła trzy punkty. Jej autorem był niezawodny Alberto Gilardino. Wieczorem doszło do jednego z hitów tej kolejki. Na arenie igrzysk olimpijskich 2006 zmierzyły się zespoły Juventusu oraz Romy. Mecz stał na niezłym poziomie. Sytuacji podbramkowych było sporo, lecz w większości ich autorami byli zawodnicy „Starej Damy”. W pierwszej połowie najwięcej popłochu pod bramką Julio Sergio siał Vincenzo Iaquinta. Swoją aktywność ukoronował strzeleniem pięknego gola w stylu Davida Trezegueta. Przed przerwą z rzutu karnego zdołał wyrównać Francesco Totti, dla którego była to pierwsza bramka w tym sezonie Serie A. Po zmianie stron nie zabrakło dobrych okazji dla jednych i drugich, ale tego dnia w świetnych dyspozycjach byli obaj bramkarze. Na szczególne uznanie zasługuje interwencja Julio Sergio, który w 85. minucie fenomenalnie sparował strzał Fabio Quagliarelli. Po tym meczu w wypowiedziach turyńczyków pojawiła się nutka rozczarowania tym wynikiem, gdyż istniała naprawdę duża szansa, by wywalczyć trzy punkty.
Niedzielę z calcio zainaugurowała rywalizacja Lazio z Napoli. Rzymianie w ostatnim czasie dostali dwa mocne ciosy i kibice z drżeniem serc oczekiwali przyjazdu neapolitańczyków. Jak się okazało, te obawy były niepotrzebne. Na boisku królował Mauro Zarate, który po raz pierwszy w tym sezonie rozegrał naprawdę dobre zawody. Jego gol i asysta pozwoliły, „Biancocelestim” zainkasować komplet punktów. Niedziela miała jednak dwóch innych wielkich bohaterów. Javier Pastore oraz Antonio Di Natale podczas tej kolejki zaliczyli po hat-tricku. Jednak wyczyn Argentyńczyka ma nieco większą wartość, gdyż został on zaprezentowany podczas derbów Sycylii. Młody pomocnik zdominował całe spotkanie i to jemu Palermo może zawdzięczać zwycięstwo nad Catanią. Po meczu Pastore zadedykował osiągnięcie swojemu idolowi, Diego Maradonie. Z kolei gole Di Natale przyczyniły się do rozbicia Lecce. Udinese udowodniło, iż słaby początek sezonu można zrzucić na karb pecha. Z dna nie może się wygrzebać Bari. Zespół Giampiero Ventury tym razem przegrał z Parmą. Wynik mógłby być jednak Iny, gdyby w 45. minucie Parisi wykorzystał rzut karny. Ballardini cudotwórcą? Na razie należy wstrzymać się z taką tezą, ale nowemu trenerowi Genoi należy oddać, że jak dotąd w stolicy Ligurii wykonuje świetną pracę. Pod jego wodzą „Gryfy” rozegrały dwa spotkania i zanotowali 6 punktów.
Wieczorem doszło do 274. Derby della Madonnina. W tym spotkaniu kibice zobaczyli tylko jedną bramkę, której autorem był Zlatan Ibrahimović, a więc piłkarz, który z Interem sięgnął po trzy krajowe mistrzostwa. „Nerazzurri” zagrali bardzo słabo. Rafael Benitez nie potrafił odpowiednio zmobilizować zespołu. Interowi nie pomógł fakt, iż od 61. minuty Milan grał w osłabieniu, które spowodowała czerwona kartka ujrzana przez Ignazio Abate. Trener „Rossonerich” wierzy, iż ta wygrana pozytywnie podziała na jego piłkarzy i pozwoli długo utrzymać się na pozycji lidera.










