Zajmujący 6. miejsce w tabeli 2. ligi Hutnik Kraków musi zostać wzmocniony! Jeżeli w Nowej Hucie poważnie myślą o awansie, to zespół potrzebuje nowych twarzy na kilku newralgicznych pozycjach! Tym bardziej że kadra ekipy z Suchych Stawów jest jedną z najmłodszych w rozgrywkach i wymaga dodania jej odrobiny doświadczenia! Nie zaszkodzi także trochę nowej jakości.
Hutnik Kraków rozwija się z każdym kolejnym miesiącem. Wszystko idzie ku lepszemu, krystalizuje się sprawa stadionu, zespół zaczyna grać na miarę oczekiwań, a klub zmienia się także w środku – systematycznie budując swoją markę (rozwój sklepu internetowego, rożnego rodzaju akcje aktywizujące społeczność Nowej Huty itp.).
Drużyna HKS-u jest silna, ma – jak już nieraz pisaliśmy – potencjał, jednak w obliczu młodości, która ją charakteryzuje, potrzebne są dodatkowe wzmocnienia i jeżeli zarząd myśli o awansie w tym sezonie na poważnie, to jest to konieczność i mus!
• Gdzie zespół prowadzony przez Bartłomieja Boblę potrzebuje nowych twarzy?
Obrońcy potrzebni jak tlen
Zespół liczy obecnie 27 graczy, których średnia wieku wynosi 21,8 lat – mało. Są w drużynie co prawda starsi zawodnicy: Budziński, Rakels, Wróbel, Świątek czy Zawadzki, ale w dalszym ciągu… to zbyt mało. Niektóre mecze, zwłaszcza te rozgrywane na początku rundy, pokazały, że kiedy przychodzą problemy, to doświadczenie może się przydawać, jednak… jest jeden bardziej palący casus.
Mianowicie, w Hutniku jak tlen potrzebni są obrońcy. Po zawieszeniu Kubowicza i odejściu Wengera przy Ptaszyckiego zostaje aktualnie sześciu nominalnych defensorów:
• Szymon Waligóra (16 lat),
•Wiktor Filipczyk (17 lat),
• Daniel Hoyo-Kowalski (20 lat),
• Kamil Głogowski (19-lat),
• Jakub Marcinkowski (19 lat),
• Filip Jania (19 lat).
Jak widać, brakuje rotacji. Potrzebny jest ktoś na pozycje numer 4-5 oraz 3, tak by wzmocnić rywalizację, a także odciążyć innych zawodników – tu mamy na myśli głównie ofensywnie usposobionego Patryka Kielisia, który z konieczności musiał niekiedy występować na prawej stronie obrony. Nowi gracze w tej formacji daliby zdecydowanie większe pole manewru trenerowi Bobli – wiadomo, jak wymagająca i męcząca czasami jest 2. liga.











