Życiowe historie piłkarzy zawieraja często wiele mrocznych scenariuszy. Duża część z nich wychowywała się w biedzie, a najważniejszymi osobami podczas tego trudnego okresu byli najbliżsi członkowie rodziny. A co jeśli i oni generują problemy?
Ostatnio w mediach bardzo głośno zrobiło się o nastoletnim napastniku Juventusu nie tylko z powodu dobrych występów na boisku. Ojciec Moise Keana wywołał kontrowersje, wypowiadając się na temat dwóch ciągników, których właścicielem miał się stać, namawiając swojego syna do pozostania w Turynie. Na zarzuty szybko odpowiedział młody reprezentant reprezentacji Włoch:
Ciągniki? Nie wiem, o czym mówisz. Jeśli jestem tym, kim jestem, podziękowania należą się tylko mojej matce. Powiedziałem już wszystko. Nigdy nie zapominaj, kto cię karmi.
Ojciec Keana żyje w separacji ze swoją rodziną, a po wypowiedziach piłkarza wynika, że nie był on nigdy przykładnym ojcem. Poniżej przedstawimy Wam kilka historii z piłkarskiego światka, które idealnie odzwierciedlają stare powiedzenie „z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach”.
Porzucony w szpitalu
Mario Balotelli wzbudza dużo kontrowersji swoimi nietypowymi zachowaniami. Jednak pod maską „bad boya” kryją się traumatyczne przeżycia z młodości. Mario urodził się w rodzinie ghańskich imigrantów w Palermo. Od małego był bardzo chorowity, a powikłania z jelitami i brak pieniędzy na leczenie zmusiły państwa Barwuah do drastycznych kroków. Porzucili swojego potomka w szpitalu. Sierotę pod swoje skrzydła wzięli państwo Balotelli, którym napastnik Marsylii zawdzięcza bardzo wiele, a swoją wdzięczność okazuje im na każdym kroku.
Po pamiętnych dwóch golach przeciwko Niemcom na Euro 2016 Mario podbiegł do trybuny, na której siedziała jego przyszywana mama i zadedykował jej ten wspaniały występ. Państwo Barwuah próbowali zwrócić na siebie uwagę i po zyskaniu sławy przez ich syna zaczęli rozmawiać z prasą o ich rodzinnych relacjach. Były zawodnik Interu nigdy jednak nie złapał się na ich czułe słówka i doskonale rozumiał, że gdyby nie jego popularność, nigdy by sobie o nim nie przypomnieli.

Przyspieszony etap dojrzewania
Kolejna historia dotyczy przebojowego holenderskiego skrzydłowego, Memphisa Depaya, a może raczej tylko Memphisa, ponieważ zawodnik nie chce być kojarzony z nazwiskiem swojego ojca, który porzucił jego oraz matkę, gdy zawodnik „Oranje” miał cztery lata. Trykoty, w których występuje w Lyonie oraz reprezentacji Holandii, sygnowane są wyłącznie jego imieniem. Piłkarz nie zapomniał nigdy o losie, który zgotował mu ojciec. Przyspieszony kurs dojrzewania zafundowany przez rodzica był trudnym etapem w jego życiu.
W domu się nie przelewało, a młody Memphis szukał sposobów na odciążenie swojej mamy. Tak zaczęła się przygoda byłego gracza „Czerwonych Diabłów” z rapowaniem. Występował na okolicznych imprezach, a gdy pojawiła się piłka nożna, musiał wybrać, którą drogą chce iść. Zdecydował się na futbol, jednak na uboczu dalej pielęgnował swoją pasję do muzyki. W ten oto sposób oprócz oglądania jego wyczynów na boisku możemy obejrzeć kilka raperskich klipów w jego wykonaniu na YouTube.













