Zawodnik PGE GKS-u Bełchatów i reprezentacji Polski – Łukasz Garguła w rozmowie z wortalem iGol.pl mówi o: swoich szansach wyjazdu na EURO, sytuacji jego klubu w lidze oraz rzekomym zainteresowaniu warszawskiej Legii.
Znalazł się pan w szerokiej kadrze przed Euro 2008. Jakieś zaskoczenie?
– Analizując wcześniejsze powołania i listę zawodników, którzy przewijali się przez kadrę, było to w miarę do przewidzenia. Na razie jest to jednak jeden mały kroczek, drugim będzie znalezienie się w tym węższym gronie i wyjazd na mistrzostwa Europy.
Jak pan ocenia swoje szanse?
– Zrobię wszystko, żeby jak najlepiej się prezentować w tym sezonie. Potem pojadę na obóz, na którym będę chciał zaistnieć.
Pańska forma i całej drużyny GKS jest chyba całkiem przyzwoita. Dopiero w ostatniej kolejce ponieśliście pierwszą porażkę za kadencji trenera Złomańczuka.
– Moim zdaniem, ten wynik nie jest sprawiedliwy. Ale cóż, taka jest piłka, że nie zawsze lepsza drużyna wygrywa.
O co konkretnie chodzi?
Tomek Jarzębowski miał pretensje do sędziego. – Walczymy zawsze, żeby mecze wyglądały bardzo fajnie i podobały się kibicom.
A jak się panu grało przy takiej publiczności? [ŁKS ma zamknięty stadion, na trybunach było 200 osób – przyp.red]
– To była atmosfera piknikowa czy sparingu. Szkoda… W Łodzi są wspaniali kibice, ale niestety nie było nam dane przed nimi wystąpić.
Grał pan już kiedyś przed tak małą widownią?
– Kilka lat temu mi się zdarzyło. Na pewno nie jest to przyjemne uczucie dla zawodnika, bo my lubimy występować przy pełnych trybunach.
Przed wami spotkanie z Górnikiem Zabrze. Właściwie już o nic nie gracie…
– Jak to nie? Walczymy o zwycięstwo.
Ale sytuacja w tabeli nie ulegnie zmianie.
– Jesteśmy taką drużyną, że zawsze gramy o trzy punkty. Mamy ambicje.
Czyta pan prasę i internet?
– Rzadko.
Ostatnio pojawiła się informacja, że może pan trafić do Legii…
– Na razie jest cisza.
Ale zimą było głośno.
– Zgadza się, ale teraz jest cisza.
A co z tą Legią? Ma pan ofertę?
– Nie, jest cisza.










