Do ekipy „Królewskich” dołączył 1 września 2013 roku. Oczekiwania wobec niego były wówczas wręcz ogromne i to nie bez powodu. To on miał wraz z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą stworzyć zabójczy duet BBC, będący postrachem całej ligi.
Jednak Gareth Bale to zawodnik niezwykle kontuzjogenny, co sprawia, że ten opuszcza naprawdę wiele zawodów. Co więcej, skrzydłowy Realu podczas pobytu w Madrycie nabawił się uwaga aż 14 kontuzji! Liczba ta razi w oczy, a mimo to, gdy Bale jest w formie, to praktycznie nie da się go zatrzymać. Właśnie taki jest fenomen tego piłkarza. Z jednej strony nazywa się go popularną w świecie futbolu „szklanką”, z drugiej natomiast ma niepodważalną pozycję w ekipie 33-krotnego mistrza Hiszpanii.
Nowa era, nowe wyzwania
Wszystko co dobre, szybko się kończy. Współpraca na linii Ronaldo-Bale była owocna dla zarówno tej dwójki, jak i dla całego społeczeństwa sympatyzującego z Realem Madryt. Jak wszyscy doskonale wiemy, „CR7” zdecydował się bowiem opuścić stolicę Hiszpanii na rzecz stolicy Piemontu. Przed Bale’m czas na egzamin – egzamin dojrzałości, bo wejście w buty samego Ronaldo jest zadaniem arcytrudnym. Oczywiście okienko transferowe w La Liga nadal trwa i Florentino Perez wciąż może sprowadzić na Estadio Santiago Bernabeu z londyńskiej Chelsea Edena Hazarda. Niemniej to wydaje się abstrakcyjnym i takim właśnie jest.
Dziś Bale pozostał już sam. Można powiedzieć: „Jest przecież jeszcze Benzema – w ostatnim czasie strzelił kilka fajnych goli.” albo: „Nie można zapominać o Modriciu, Krossie czy Asensio, którzy potrafią zrobić sporą różnicę.” jednakże brakuje opcji w ataku. Brakuje kogoś, kto zrobiłby w ofensywie taką różnicę, na jaką byłoby stać właściwie tylko Cristiano. Kolejnym ważnym aspektem jest presja, która już teraz ciąży na półfinaliście Euro 2016. Miano lidera w takiej marce jak Real to wielka odpowiedzialność. Brytyjczyk musi mieć dużo oleju w głowie, jeżeli realnie chce zostać nowym królem na ESB. Czy to możliwe?
https://www.instagram.com/p/BjSYa9MFeJh/?taken-by=garethbale11
Świetna forma
Od początku przygotowań do kampanii ligowej 2018/2019, Gareth Bale imponuje świetną formą. Warto wspomnieć, że Walijczyk znajdował się w dobrej dyspozycji już podczas finału Ligi Mistrzów w konfrontacji z Liverpoolem, gdy zdobył dwa gole, wbijając gwóźdź do trumny i pogrążając bezradnego Lorisa Kariusa. Później było równie dobrze – reprezentacja Walii nie pojechała na mundial i jej kadrowicz miał nieco więcej czasu na regenerację od swoich potencjalnych rywali. Bale mimo wszystko nie próżnował, a trenował tak, aby osiągnąć jak najwyższą formę w meczach o stawkę. W sparingach udało mu się zaliczyć kilka efektownych zagrań, ośmieszyć przeciwników kapitalnymi zwodami oraz strzelić fenomenalne bramki.
Pierwsze trofeum?
Wkrótce przyszedł czas na pierwszy poważny sprawdzian. O ile publika nie była zbyt liczna, to stawką rywalizacji był Superpuchar Europy. O trofeum walczyły ze sobą dwie drużyny z Madrytu – Real i Atletico. Dzięki temu mogliśmy oglądać derby stolicy Hiszpanii. Jak wypadł Gareth Bale? Zagrał naprawdę dobrze. Przede wszystkim należy wyróżnić akcję bramkową z 27. minuty spotkania, gdy tytułowy bohater artykułu dośrodkował futbolówkę, do której dopadł Benzema i strzałem głową umieścił ją w siatce. Ponadto Bale nie bał się pojedynków jeden na jeden, a jest to o tyle dziwne, że Walijczyk mógłby obawiać się o kolejne urazy. Widać po nim, że jest tam, gdzie chce być, a co więcej, cieszy się z miana lidera madrytczyków.











