Świat futbolu to nie tylko kopanie wypełnionego powietrzem kawałka skóry. W dzisiejszych czasach za kulisami gry mają miejsce potężne interesy, za sprawą których na konta klubów wpływają, ale i wypływają z nich, miliony różnowalutowych pieniędzy. Mimo podpisywania wszelakich kontraktów nie zawsze dotrzymuje się ich warunków, co tworzy różne, najczęściej negatywne, skutki.
W zeszłą niedzielę na trzecim poziomie rozgrywkowym we Włoszech miało miejsce ciekawe spotkanie. Po czterech walkowerach klub Pro Piacenza musiał rozegrać kolejny mecz, by móc pozostać w jednej z dywizji Serie C. Sęk w tym, że piłkarze postanowili zastrajkować z powodu niewypłacanych im pensji. Regulamin ligi za piąty walkower w jednym sezonie przewiduje wyrzucenie danej drużyny z rozgrywek. Warto powiedzieć, że prócz czterech poddanych spotkań, dwa zostały przełożone, aby Piacenza mogła się utrzymać.
Przyszedł moment, kiedy nie było odwrotu i należało grać. I tu zaczął się cyrk… Na boisko drużyna z regionu Emilia-Romania wyszła w siedmioosobowym składzie, w którym większość stanowili nastolatkowie, a między nimi znalazł się także klubowy masażysta. To minimalny próg graczy na boisku, by można było rozpocząć mecz. Jako trener zespołu został wpisany 19-letni Nicola Cirigliano. Nie można też zapomnieć o dodatkowym ósmym piłkarzu, który pojawił się już w trakcie gry ponieważ… zapomniał swojego dowodu osobistego.
Sędzia gwiżdże, mecz rozpoczyna się i na Stadio Fratelli Paschiero po chwili zaczyna się robić komicznie. Cztery bramki w pierwsze dziesięć minut, do przerwy 16:0 dla Cuneo. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 20:0, oczywiście dla gospodarzy. Do historii przejdzie nie tylko ten wynik, ale i sześć bramek Hichama Kanisa, który tym wyczynem ustanowił rekord włoskich lig. Pro Piacenza została ukarana odjęciem ośmiu punktów oraz grzywną w wysokości 35000 euro. Obecnie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, tracąc do przedostatniej drużyny 12 punktów.
Ogólnie mówiąc, włoski kraj słynie z takich kontrowersji, gdyż z tego samego powodu karę dostały także: Cuneo, Lucchese oraz wyrzucona już z rozgrywek Matera, a takie sytuacje są tutaj na porządku dziennym. Potwierdza to również słynna afera Calciopoli, do której opisania byłby potrzebny osobny artykuł.
Duńskie spory
Jeszcze głośniejsza sprawa tego typu miała miejsce kilka miesięcy temu. 5 września 2018 roku reprezentacja Danii miała zaplanowany mecz towarzyski ze Słowacją. Z powodu nieporozumień w sprawie podziału pieniędzy z praw do wizerunku i umów sponsorskich kadrowicze rywala Polski w eliminacjach do mundialu 2018 postanowili zbojkotować zgrupowanie. – – mówił tak o duńskiej federacji Christian Eriksen. Warto powiedzieć, że piłkarze przystali na warunki związku piłkarskiego, który nie chciał, by reklamowali oni firmy będące konkurencją dla tych sponsorujących reprezentację. Jednak mieli jeden warunek – podział w zyskach. Ich oferta ponoć nie została nawet wysłuchana i przestano prowadzić z nimi rozmowy.













