Z pewnością przesadą nie będzie stwierdzenie, że niemal każdy młody chłopak, niezależnie od rasy, koloru skóry czy kraju, w którym mieszka, marzy o tym, by zostać piłkarzem. Pamiętajmy jednak, że w dzisiejszych czasach, chcąc być dobrym futbolistą, trzeba temu poświęcić niemal cały czas. Te wszystkie mecze, treningi, podróże, wywiady i cała reszta – dla niektórych młodych ludzi to zbyt wiele. Niektórzy ludzie, którzy z jakichś powodów piłkarzami nie zostali, odnieśli jednak sukcesy w innych dziedzinach życia. Kto to taki? Posłuchajcie.
Nie jest niespodzianką, że większość ludzi ze smykałką do piłki nożnej ma również odpowiednie umiejętności, by z powodzeniem uprawiać innego rodzaju sporty. Dobrym przykładem byłby tu Polak – Wacław Kuchar, który swego czasu uprawiał wiele sportów, jednak postawił ostatecznie na piłkę nożną.

Nowożytne zasady gry w piłkę nożną wywodzą się z Anglii. Kolejnym uznanym na świecie sportem, który „wynaleziono” na Wyspach Brytyjskich, jest krykiet. Kto zaś do dziś jest najbardziej znanym angielskim krykiecistą? Denis Compton. Jego nazwisko, mimo że występował w pierwszej połowie XX wieku, jeszcze długo będzie drogie sercom wszystkich fanów tego sportu, którzy do dziś wspominają go jako jednego z najwspanialszych odbijających w okresie powojennym. Pamiętać mogą go również starsi kibice Arsenalu Londyn. Denis Compton był pełnym fantazji, piekielnie utalentowanym skrzydłowym, jednak jego kariera na boisku piłkarskim do najbardziej udanych nie należała. W drużynie „Kanonierów” zadebiutował w roku 1936. Wraz z Arsenalem zdobył Mistrzostwo Anglii w 1948 roku oraz wywalczył Puchar Anglii dwa lata później.
Ogółem rzecz biorąc, w latach 1936-50 (nie licząc meczów rozegranych w czasie wojny) rozegrał zaledwie 60 meczów, strzelając w nich 16 bramek. Dlaczego tylko tyle? Z powodu przewlekłego urazu kolana, którego doznał w jednym ze spotkań w starciu z bramkarzem Charltonu. Nigdy do końca nie wyleczył tej kontuzji, więc w 1950 roku ostatecznie postawił na krykiet. I to była jedna z najlepszych decyzji w jego życiu.
Osiągnięcia w dziedzinie australijskiego krykieta Steve’a Waugha przeszły już niemal do legendy: 10 000 biegów (’runów’) w meczach testowych oraz 16 kolejnych zwycięstw reprezentacji Australii pod wodzą popularnego „Icemana” jako kapitana. Niewielu jednak pamięta, że jeszcze w liceum Steve Waugh był postrachem bramkarzy na boiskach piłkarskich. Wraz z bratem bliźniakiem, Markiem, byli podporami juniorskiej reprezentacji Nowej Południowej Walii. Obaj występowali również w drugiej drużynie Sydney Croatia (dziś – Sydney United).
Pewnego dnia piłkarskie umiejętności młodziutkiego Steve’a nie uszły uwadze byłego kapitana futbolowej reprezentacji Autralii. – Nie widziałem w tym roku ładniejszej bramki niż ta, którą w minioną środę zdobył Steve Waugh. – miał rzec w jednym z wywiadów wspomniany Johnny Warren. Faktem jest jednak, że bliźniacy Waugh postawili na krykiet.













