Z czym się kojarzą szerszemu gronu kibiców piłkarskich Mistrzostwa Świata z roku 1974? Nam, Polakom, na pewno z niesamowitą postawą naszych rodaków, którzy – dość pechowo – przegrali mecz półfinałowy i musieli się zadowolić trzecim miejscem w turnieju. Jednak większości futbolowych kibiców ów Mundial z pewnością kojarzy się z z Franzem Beckenbauerem, w geście triumfu wznoszącym w górę trofeum oraz wyśmienicie grającą ekipą Holandii, dowodzoną przez niezniszczalnego Johana Cruyffa. Po zakończeniu turnieju wszyscy zachwycali się zapierającym dech w piersiach zwodem z obrotem o 180 stopni, który wynalazł właśnie „Boski Johan”. Czy jednak na pewno?
Przypomnijmy sobie mecz fazy grupowej niemieckiego Mundialu pomiędzy reprezentacjami NRD i Australii. Ci, którzy mieli przyjemność widzieć ten mecz na żywo czy w telewizji, z pewnością skojarzą wysokiego napastnika z Antypodów, który by minąć znakomitego defensora rywali, Konrada Weisego, użył właśnie tricku określanego dziś jako „zwód Cruyffa” i to dzień przed inauguracją turnieju dla Holendrów. Kim jest ten australijski innowator? To Adrian Alston.

– Robiłem to samo, na tych samych Mistrzostwach Świata. Nigdy nie słyszałem o żadnym „zwodzie Cruyffa”, to po prostu zwykła sztuczka techniczna, której łatwo można się nauczyć. – śmiał się w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie FIFA Alston.
Pamiętne momenty
Podobnie jak większość zawodników znajdujących się w składzie reprezentacji Australii na finały Mistrzostw Świata w roku 1974, również i Adrian Alston wywodzi się z Wysp Brytyjskich. Urodzony w Preston zawodnik był jeszcze juniorem rodzimego North End, gdy otrzymał ofertę przenosin do Australii, gdzie miał grać dla ambitnego klubiku South Coast United z Wollongong. Szybko wkomponował się w nowe dla niego środowisko.
– Myślałem, że moja australijska przygoda zakończy się zaledwie na jednym sezonie. – wspomina. – Australijczycy zapłacili za mój przelot. Do dziś mam gdzieś w domu niewykorzystany bilet powrotny. Po kilku tygodniach napisałem do swojej dziewczyny, że nie mam zamiaru wracać i lepiej by było, gdyby to ona przyleciała do Australii.
Po roku pobytu na Antypodach Alston otrzymał możliwość powołania do reprezentacji nowej ojczyzny. Wkrótce stał się silnym punktem reprezentacji Australii i miał duży udział w historycznym jej awansie do Mistrzostw Świata 1974. Co ciekawe, jeszcze przed turniejem legendarny trener rodem z RFN, Helmut Schoen, stwierdził, iż na Alstona należy uważać. W wywiadzie dla niemieckiej telewizji słynny trener miał rzec:











