Asystent trenera Tottenhamu, Steffen Freund, przewiduje, że jego klub niedługo zdetronizuje Arsenal. Spurs chcą tym samym zakończyć 18-letnią dominację rywali w północnym Londynie.
Tottenham zmierzy się z Arsenalem w sobotę, po przerwie na mecze reprezentacyjne. Będzie chciał w tym spotkaniu powiększyć przewagę jednego punktu, która dzieli odwiecznych rywali w Premier League. Stołeczne kluby zajmują ósme i dziewiąte miejsce w lidze. Biała część Londynu nie była zadowolona od czasu sezonu 1994/1995, kiedy to Tottenhamem dowodził Gerry Francis. Podczas kariery piłkarskiej Freunda na White Hart Lane Arsenal zawsze kończył rok w czołówce, z kolei Tottenham nigdy nie zajął miejsca wyższego niż dziewiąte. Jednak Niemiec, który wrócił do klubu jako asystent Andre Villasa-Boasa, uważa, że sprawy uległy znacznej poprawie od czasu, kiedy on był piłkarzem.
– Spurs są naprawdę blisko Arsenalu. Jesteśmy zdecydowanie w lepszej sytuacji. W moich czasach Arsenal za każdym razem był zaangażowany w walkę o mistrzostwo, tymczasem my kończyliśmy na dziewiątym lub dziesiątym miejscu. To się teraz zmieniło. Jesteśmy naprawdę blisko naszego największego rywala. To byłoby wspaniałe zakończyć sezon przed Arsenalem. To byłoby świetne uczucie także dla mnie, ponieważ nigdy mi się to nie przydarzyło w przeszłości. Nie mogę się doczekać tego meczu. To będzie specjalne spotkanie. Są tylko dwa takie pojedynki w sezonie.
Pomimo ogromnej chęci pokonania Arsenalu w sobotę Freund nie uważa, że gwiazda Arsene Wengera zanika. Jego zespół jest w trakcie kolejnego fatalnego startu, ale Steffen docenia pracę Francuza. Podziwia go za to, co uczynił. – On wykonuje fantastyczną pracę. Arsenal gra w Lidze Mistrzów w każdym roku, a to daje bardzo dużo pieniędzy klubowi. To sprawia, że ma znacznie łatwiej, gdy chce kupować piłkarzy.










