Jagiellonia Białystok zremisowała swój pierwszy mecz sparingowy. Zadowolony z tego spotkania jest Tomasz Frankowski.
Jagiellonia zremisowała 2:2 z Daugavą Daugavpils, mistrzem Łotwy. Białostoczanie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, po bramkach Frankowskiego i Gajosa.
– Tak się złożyło, że byłem skuteczniejszy w tej sytuacji, którą miałem, niż nasz środkowy napastnik, który także strzelił bramkę, ale chyba z minimalnego spalonego – powiedział Frankowski. Napastnik Jagiellonii ma nadzieję, że dobrą grę w sparingach uda się przełożyć na potyczki ligowe. – Tradycyjnie w okresie przygotowawczym imponujemy grą w piłkę, dobrze by było to przekłuć w meczach ligowych, co pół roku temu nam się nie udało i mecze ligowe wyglądały zupełnie inaczej niż sparingi. Pocieszające jest jednak to, że już na początku okresu przygotowawczego staramy się realizować to, czego wymagają od nas trenerzy.
Najskuteczniejszy strzelec w historii Jagiellonii wypowiedział się również na temat dwóch testowanych zawodników: Kim Min-Kyuna oraz Tomasza Kowalskiego. Bardzo chwali szczególnie tego pierwszego.
– Większą kulturę gry widać u tego chłopaka z Korei. Trenerzy przyjrzą mu się jeszcze przez kilka dni i podejmą decyzję. Jest to zawodnik w stylu Marko Cetkovicia, być może nawet bardziej kreatywny, i dobrze mi się z nim grało. Jeżeli chodzi o Tomka, widać, że musi jeszcze poznać reguły gry w ekstraklasie, ale jeżeli trenerzy zdecydują, by został, będzie miał pół roku na to, by to udowodnić sztabowi, że podjęli słuszną decyzję – ocenił młodszych kolegów Frankowski.










