W rozgrywanym w Caen finale Mistrzostw Europy U-19 złoty medal zdobyli Francuzi. Gospodarze pokonali Hiszpanów 2:1, rewanżując się za porażkę 4:0 sprzed dwóch lat.
– W pierwszej połowie zdominowała nas Hiszpania. Przerwę poświęciliśmy na odbudowę mentalną. W drugiej połowie fizycznie prezentowaliśmy się lepiej aniżeli oni i byliśmy bardziej zdecydowani w indywidualnych pojedynkach. Powtarzaliśmy sobie, że dwa lata temu po pierwszej połowie byliśmy w tej samej sytuacji i że nie możemy opadać z sił – mówił po meczu Timothée Kolodziejczak.
Mający polskie korzenie zawodnik wspomniał o bolesnej porażce dwa lata wcześniej. Drużyna Francisa Smerecki została pokonana przez Hiszpanów w finale ME U-17 aż 4:0 i nic nie zapowiadało się, że w finale mistrzostw Starego Kontynentu w kategorii U-19 w Caen to się zmieni. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego schodzili do szatni na prowadzeniu po bramce Rodrigo.
– Dwa lata temu przegraliśmy finał i wiedzieliśmy, co to znaczy. Przed tym meczem powiedzieliśmy sobie, że tym razem musimy wygrać, bez względu na to, co ma się zdarzyć – dodawał 18-letni Kolodziejczak.
Cztery minuty po wznowieniu gry znakomitym wykończeniem akcji popisał się Gilles Sunu, z kolei koronę mistrzowską Francuzom zapewnił Alexandre Lacazette.
– Przez cztery lata pracowaliśmy jak szaleni. Przez ostatnie półtora miesiąca zrobiliśmy wszystko, by się dostać na najwyższy stopień podium, teraz wygraliśmy finał i jesteśmy dumni. Nie umiem tego opisać słowami. Na pewno będziemy długo świętować to, że jesteśmy najlepszą drużyną Europy naszego pokolenia – nie krył zadowolenia lewy obrońca Olympique Lyon.
Podczas gdy on, jako kluczowy czynnik zwycięstwa, uznał przygotowanie fizyczne, jego kolega z prawej strony – Loic Nego – uznał za kluczowy błąd moment Sergio Canalesa przy bramce Sunu.
– Byliśmy zbyt nonszalanccy w pierwszej połowie, w której Hiszpania zagrała od nas o wiele lepiej. W szatni przypomnieliśmy sobie, że gramy u siebie i zadaliśmy sobie właściwe pytania. Wykorzystaliśmy zmęczenie rywali, nie było w naszych szeregach zwątpienia, to my prowadziliśmy grę i o wiele lepiej wyglądaliśmy fizycznie – mówił, grający na co dzień w Nantes, zawodnik.
Nego uznał 20-tysięczną publiczność zgromadzoną na Stade Michel-d’Ornano jako dwunastego zawodnika. Kolodziejczak także podkreślał wielki wpływ fanów:
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy walczyć o zwycięstwo dla kibiców, którzy byli z nami od początku turnieju. Nie chcieliśmy psuć zaprzepaścić naszego dorobku porażką w finale – dodał.










