Reprezentacja Francji wygrała swój drugi mecz w kwalifikacjach do mistrzostw świata i zasiadła w fotelu lidera grupy I. Po bramkach Capoue, Jalleta i Ribery’ego „Trójkolorowi” pokonali przed własną publicznością Białoruś 3:1. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Putsila.
W pierwszej połowie spotkania podopieczni Didiera Deschampsa prezentowali dość chimeryczny futbol. Choć gospodarze starali się zawiązywać ofensywne akcje, to nie byli w stanie poważniej zagrozić białoruskiej bramce. Co jakiś czas Weremkę próbowali niepokoić czy to Ribery, czy Benzema, ale żaden z nich nie znalazł sposobu na wpakowanie piłki do siatki. Próby odgryzania się Białorusinów również nie przynosiły zbyt wielkich emocji.
Emocje pojawiły się dopiero w drugiej odsłonie. Już w 50. minucie Francuzi objęli prowadzenie po bramce Capoue. Po zdobytym golu „Trójkolorowi” nie mieli jednak zamiaru iść za ciosem. Spokojnie rozgrywali piłkę w środku pola i czekali na nadarzające się okazje. Przyniosło to efekty w 68. minucie meczu. Ribery wypatrzył na prawej stronie Jalleta, który strzelił swojego pierwszego gola w kadrze. Prawy obrońca PSG sam chyba nie wie, czy chciał w tej sytuacji strzelać, czy może dośrodkowywać w pole karne, ale jakie to ma znaczenie, kiedy zawodnik zdobywa gola takiej urody.
Odpowiedź Białorusinów tym razem była natychmiastowa. Yanga-Mbiwa faulował w polu karnym Putsilę i arbiter nie miał wątpliwości, wskazując na jedenasty metr. Do ustawionej piłki podszedł Kornilenko – jego strzał wybronił Hugo Lloris, ale nie zdołał zatrzymać dobitki Putsili. Ostatnie słowo należało jednak do Francji. Karim Benzema świetnie obrócił się, mając na plecach obrońcę, podał w tempo do wbiegającego Ribery’ego, a ten przerzucił piłkę nad golkiperem, ustalając w 80. minucie wynik spotkania na 3:1.









