W związku z imponującą formą Patryka Małeckiego po raz kolejny powrócił temat powołania dla młodego wiślaka. Franciszek Smuda nie widzi jednak dla niego miejsca w kadrze.
Początek rundy wiosennej był niezwykle udany dla Patryka Małeckiego. Widać, że skrzydłowy Wisły jest w życiowej formie. „Mały” wyróżnia się na boisku – jest bardzo aktywny, nie boi się ryzyka, dostrzega lepiej ustawionych rywali, a także sam strzela, przesądzając o losach spotkania, jak chociażby w meczu z Arką. Tym bardziej może dziwić niechęć do niego Franciszka Smudy.
– On musi błyszczeć w każdym spotkaniu, nie w jednym, czy dwóch. Nie tylko na boisku, ale też poza nim, gdzie ma się stać facetem z klasą. Nie interesują mnie krnąbrni piłkarze. Małecki dostanie szansę, jeśli będzie zasuwał, jak chłopcy z Borussii. Póki co nie skreślam go, ale miałem go pięć razy na zgrupowaniu i oczekuję od niego innego podejścia – mówił selekcjoner reprezentacji Polski.
Inny punkt widzenia prezentuje była gwiazda kadry narodowej, Andrzej Iwan. Były napastnik „Biało-czerwonych” uważa, że praca Małeckiego nad własnym temperamentem przynosi pożądane efekty.
– On się zmienił, zasługuje na grę w reprezentacji. Zrozumiał, że można być złym chłopcem na boisku, ale są pewne granice – powiedział Iwan.










