Francesco Acerbi jest zawodnikiem, którego uważa się we Włoszech za nieustraszonego boiskowego wojownika. Boisko ma jednak w tym przypadku dwa znaczenia. Pierwsze – to dosłowne, czyli trawiasty prostokąt o wymiarach 105 x 68 m, z dwoma bramkami i kilkoma liniami. W przypadku Acerbiego istnieje również boisko, którym jest życie. Włoch rozgrywał swoje najważniejsze mecze właśnie na tej metaforycznej murawie. Były to dwa spotkania, które udało mu się zwyciężyć. Dwukrotnie pokonał nowotwór.
Acerbi zdążył już przyzwyczaić fanów Serie A do regularnych, solidnych występów. Gdy Włoch w meczu rozgrywanym przez swoją drużynę nie występuje, najprawdopodobniej spowodowane jest to – i tak rzadką – wymuszoną pauzą za kartki. Zawodnika, który pokonał już tak poważne w swoim życiu problemy zdrowotne, kontuzje praktycznie nie dotykają, a drobne urazy mięśniowe są dla tego twardziela niczym.
Tu rządzi Acerbi!
Środkowy obrońca Lazio jest obecnie ostoją defensywy „Biancocelestich”. Zeszły tydzień okazał się dla Włocha bardzo udany. Rzymianie podejmowali w środę 27 lutego AC Milan, jednak samo spotkanie było ogromnym rozczarowaniem. Mecz pucharowy zakończył się wynikiem 0:0, a na boisku wiało nudą. Dużą zasługę miał w tym właśnie Francesco Acerbi – to Włochowi przyszło odpowiadać za krycie rozpędzonego Krzysztofa Piątka.
Defensor Lazio wykonał robotę na tyle solidną, że choćby najmniejsze szanse Polaka na zdobycie bramki praktycznie nie istniały. Acerbi przecinał podania, wygrywał pojedynki powietrzne i świetnie kierował defensywą ekipy z Rzymu.
Kolejnym świetnym meczem rozegranym ostatnio przez wychowanka Pavii okazał się pojedynek z Romą zeszłej soboty. Kibicom „Orłów” trudno było sobie przypomnieć ostatnie tak udane derby. To dla Lazio pierwszy od 2006 roku pojedynek z Romą wygrany tak wysoko – 3:0. „Wilki” atakowały, a szans do zdobycia bramki nie brakowało. Mur, jakim była w tym meczu defensywa Lazio, pozostał jednak nieprzebity, a w Wiecznym Mieście królować będzie błękit – przynajmniej do następnych derbów.
Ulubieniec w Sassuolo
Mamy lato, rok 2013 – Francesco Acerbi trafia do Sassuolo. Wcześniejsze reprezentowanie Regginy, Chievo czy epizod w AC Milan przyniosły mu rozpoznawalność przede wszystkim wśród włoskich kibiców. Renomę zyskał głównie dzięki dużej liczbie udanych występów w zielono-czarnych barwach, stając się tym samym ulubieńcem fanów.











