Po emocjonującym spotkaniu Ruch Chorzów ostatecznie zagwarantował sobie awans do kolejnej rundy rozgrywek Pucharu Polski, wygrywając z „Pasami” 2:1. Po meczu zadowolenia z takiego obrotu sprawy nie ukrywał szkoleniowiec „Niebieskich”, Waldemar Fornalik. Opiekun chorzowian przyznał także, że pod koniec spotkania przygotowywał już piątkę do egzekwowania rzutów karnych.

– Należy pochwalić moją drużynę za zaangażowanie, za to, że byliśmy w stanie doprowadzić do remisu. W końcówce meczu Ruch pokazał, że jest klasowym zespołem, ma jakość i nieprzypadkowo zajmuje trzecie miejsce w ekstraklasie. Nie udało się nam doprowadzić do rzutów karnych, chociaż chłopcy naharowali się, jak mogli w tym rezerwowym składzie. Wiedzieliśmy, że nie możemy zagrać otwartej piłki z Ruchem, bo chorzowianie doskonale czują się w grze z kontry. Dlatego przyjęliśmy taką taktykę. Sprawdzała się ona do 119. minuty. Wcześniej sprzyjało nam trochę szczęście, bo Abbott i Piech mieli swoje okazje – przyznał opiekun „Pasów”, Dariusz Pasieka.
– Kiedy układałem piątkę do wykonywania rzutów karnych, udało się przeprowadzić akcję, po której padła bramka. Szczęście, że nie musieliśmy czekać na „jedenastki”. Trzeba być zadowolonym z postawy drużyny. Był to ciekawy mecz, mieliśmy trochę sytuacji. Powinniśmy byli załatwić sprawę w 90 minut. Szkoda, że nie udało się wykorzystać kilku okazji – powiedział Waldemar Fornalik.











