Rosyjski klub znad Donu jest rewelacją tego sezonu ligi rosyjskiej. Od kilku kolejek utrzymują się na 2. miejscu w tabeli, tuż za potentatem ligi – CSKA Moskwa. Cóż… od razu trzeba stwierdzić, że FK Rostów i Leicester różni wiele. Łączy jednak jedna rzecz – to, że bez gwiazd zarabiających miliony da się zbudować zespół, który zaskoczy cały piłkarski świat.
Czy można podbić rosyjską ligę bez obcokrajowców zarabiających miliony? Jak widać, można. Według portalu Transfermarkt łączna wartość drużyny wynosi 30 mln euro (dla porównania w przypadku CSKA kwota ta to 132 miliony, zaś Zenitu 196 milionów). FK Rostów nie został nazwany fenomenem rosyjskiej ligi na wyrost – zespół jeszcze sezon temu grał fatalnie i ledwie uniknął degradacji do niższej klasy rozrywkowej (uratowało ich spotkanie w fazie play-off z FC Tosno). Oczywiście przed rozpoczęciem bieżącego sezonu sugerowano, że klub pójdzie już utartą ścieżką i znów będzie walczył o utrzymanie w lidze. Chyba nawet najbardzej zagorzałym fanom z Rostowa nie przeszło przez myśl, że drużyna będzie co prawda walczyła, ale o…. mistrzostwo kraju.
Trener, zdobywca Camp Nou
Gurban Berdiýew… czy kojarzycie to nazwisko? Jeśli nawet wyleciało wam z głowy, to na pewno pamiętacie sensacyjną wygraną Rubinu Kazań z Barceloną. I to na Camp Nou. Miało to miejsce w 2009 roku, kiedy graczem rosyjskiego klubu był jeszcze Rafał Murawski. To właśnie Berdiyew był trenerem tamtej ekipy, która doprowadziła do łez bukmacherów. Nie był to jednak przypadek czy też fartowne zwycięstwo. Rubin Kazań w tamtych czasach również uznawany był za sensację i bardzo mocną ekipę. 63-letni szkoleniowiec dwa razy z rzędu zdobył z klubem mistrzostwo Rosji (2008 i 2009 rok), chociaż ledwie kilka lat wcześniej wprowadził drużynę ze stolicy Tatarstanu do rosyjskiej ekstraklasy. Od tego momentu minęło już siedem lat, jednak Berdiyew kontynuuje swoją filozofię gry (nie spektakularną, ale skuteczną). Tym razem w FK Rostów, o którym w świecie futbolu robi się coraz głośniej.

Oczywiście jak to często bywa, Berdiyew ściągnął do Rostowa sześciu graczy, z którymi miał do czynienia w Rubinie, m.in. Sardara Azmouna, Christiana Noboę i obrońcę Cesara Navasa. Trener lubi otaczać się swoimi ludźmi i… lubi też rządzić. W Rubinie miał do powiedzenia więcej niż przeciętny szkoleniowiec, co ponoć zraziło największe rosyjskie kluby, takie jak Zenit, do obsadzenia go w roli dowódcy drużyny.











