Po sukcesie Nigerii w 1996 roku sławy „Superorłom” pozazdrościły inne kraje. W krótkim czasie narodziły się w Afryce nowe potęgi jak Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej czy Ghana. Jednak zanim te drużyny dotarły do najlepszej ósemki na mistrzostwach świata, Afryka miała już kolejny zespół posiadający w swojej kolekcji olimpijskie złoto – Kamerun.
Na igrzyskach olimpijskich w Sydney ponownie udział wzięły cztery zespoły z Afryki. Oprócz broniącej tytułu Nigerii do turnieju finałowego zakwalifikowały się Maroko, Kamerun i RPA. Marokańczycy nie będą miło wspominać tego turnieju, bo musieli wracać do domu bez zdobytego punktu. Nieco lepiej zostało zapamiętane RPA, które zakończyło olimpijską przygodę na fazie grupowej, ale potrafiło pokonać ekipę Brazylii. Największe nadzieje w Afryce wiązano z występem Nigerii i Kamerunu. Ten pierwszy zespół mimo trudnej grupy nie zawiódł. Zwycięstwo „Superorłów” z gospodarzami i remisy z Włochami oraz Hondurasem dały im pewny awans. Kamerun z kolei jakoś przemęczył się przez fazę grupową. Zwycięstwo 3:2 z Kuwejtem po ciężkim meczu chluby „Nieposkromionym Lwom” nie przyniosło, podobnie jak remisy 1:1 z USA i Czechami, ale najważniejsze, że udało się wydostać z grupowego piekiełka.
Nigeria w ćwierćfinale poległa z kretesem. Chile dało obrońcom tytułu prawdziwą lekcję futbolu. Zamorano i spółka na 20 minut przed końcem spotkania prowadzili już 4:0, skończyło się na wyniku 4:1 dzięki honorowej bramce Victora Agali. Kamerun też początkowo był skazywany na straty, gdyż jego przeciwnikiem była Brazylia. Historia lubi się jednak powtarzać. Cztery lata wcześniej znakomity mecz Nigeryjczyków z olimpijską ekipą „Canarinhos” można traktować jako narodziny zwycięzców. Kamerun powtórzył ten wyczyn, choć scenariusz był nieco inny niż ten sprzed czterech lat. Tym razem to Afrykanie do ostatniej minuty byli niemal pewni awansu. Gol Mbomy w 17. minucie wydawał się przesądzać sprawę, lecz w doliczonym czasie gry do remisu i jednocześnie dogrywki doprowadził Ronaldinho. Decydująca okazała się 113. minuta. Wówczas wyrok na Brazylijczykach wykonał Modeste M’Bami, którego złoty gol dał Kamerunowi awans do pierwszej czwórki.
W półfinale na drodze „Nieposkromionych Lwów” stanęli pogromcy Nigeryjczyków z ćwierćfinału. Oczywiście w roli faworyta widziano Chile i rzeczywiście to Chilijczycy, po długo utrzymującym się bezbramkowym remisie, wyszli na prowadzenie. Stało się to za sprawą kameruńskiego defensora Abandy, który niefortunną interwencją zaskoczył własnego bramkarza. Lew to zajadła bestia. Trafiona w czuły punkt szuka okazji do odwetu, który zazwyczaj jest dwa razy bardziej bolesny. Na efekty wściekłej ofensywy Kamerunu nie trzeba było długo czekać, w 84. minucie na listę strzelców wpisał się Mboma, a na minutę przed końcem Lauren strzałem z rzutu karnego przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Afrykanów.
W finale na Kamerun czekała Hiszpania, która po drodze wyrzuciła za burtę USA i Włochy. W szeregach ekipy dowodzonej przez Inaki Saeza były same znakomitości. Xavi czy Puyol stali się później jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepszymi piłkarzami świata na swoich pozycjach, a Luque, Marchena, Albelda, Angulo, Capdevila czy Jose Mari rozegrali wiele wspaniałych spotkań na arenie międzynarodowej. Już w pierwszej połowie Hiszpanie pokazali, że z nimi nie ma żartów. Gole Xaviego w 2. minucie i Gabriego w 45. wydawały się jedynie początkiem festiwalu strzeleckiego. W drugiej połowie stało się jednak coś absolutnie niespodziewanego. Lew znów się obudził i zaczął wściekle atakować swojego przeciwnika, co szybko poskutkowało samobójczym golem Amayi i trafieniem Samuela Eto’o. 90 minut zakończyło się wynikiem 2:2, dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia, niezbędne do wyłonienia złotego medalisty były więc rzuty karne. Kameruńczycy strzelali perfekcyjnie, swoje próby zaliczyli Mboma, Eto’o, Geremi, Lauren i Wome. Hiszpanie również dobrze zaczęli, jednak po celnych strzałach Xaviego i Capdevilli swoją szansę zaprzepaścił Amaya. To zadecydowało, choć Albelda również strzelał celnie, to i tak Hiszpanie okazali się słabsi w loterii, jaką były rzutu karne. Kamerun zdobył złoty medal olimpijski.










