Liga turecka zawsze uchodziła za przeciętną. Jeśli jakiś klub wylosował tureckiego rywala w europejskich pucharach, to obawiał się jedynie kibiców, ale nie przeciwnika. Rywal z Turcji był zespołem, z którym można było poprawić sobie dorobek bramkowy. W latach 90. tureckie ekipy powoli burzyły ten mit, który runął definitywnie z końcem dekady, kiedy to Galatasaray Stambuł sięgnął po Puchar UEFA.
Tureckie kluby już wcześniej stawiały coraz odważniejsze kroki w europejskim futbolu. Ekipy Fenerbahce, Besiktasu czy Galatasarayu radziły sobie całkiem nieźle w europejskich pucharach, a reprezentacja tego kraju zaczęła odnosić sukcesy na arenie międzynarodowej. Punktem kulminacyjnym tej tendencji wzrostowej na niwie klubowej był rok 2000, w którym mistrz Turcji, Galatasaray Stambuł, osiągnął historyczny sukces. Początkowo nikt się nie spodziewał tak pięknego zakończenia, ale przecież baśniowe historie zazwyczaj mają zawiłą fabułę i wiele zaskakujących zwrotów akcji.

Galatasaray jako mistrz kraju walczył w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Rywalizację rozpoczął od III rundy, w której naprzeciwko stanęła ekipa Rapidu Wiedeń. Już w pierwszym meczu Turcy nie pozostawili żadnych wątpliwości w kwestii awansu. Wynik 3:0 w Wiedniu po golach Hakana Unsala, Terima i Hagiego nie pozostawiał złudzeń. W drugim starciu górą znów był zespół znad Bosforu, jednak tym razem zadowolił się skromnym 1:0 po trafieniu Okana Buruka. Udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów stał się faktem.
Los zdecydował, że mistrzowie Turcji zagrali w niezwykle trudnej grupie. Takie kluby, jak: AC Milan, Hertha Berlin i Chelsea Londyn, dawały gwarancję wysoko podniesionej poprzeczki. Ekipa „Galaty” wcale nie odstawała jednak poziomem od bardziej utytułowanych rywali. Mało tego, do awansu brakowało zaledwie jednego punktu i gdyby fazę grupową udało się lepiej rozpocząć, to być może nie zapisałaby się jedna z najpiękniejszych kart w historii tureckiej piłki. Ale po kolei. Pierwszy mecz w Stambule zapowiadał się na prawdziwy koszmar. Po kwadransie Hertha Berlin prowadziła już 2:0. Później gospodarze wzięli się do roboty i po golach Hakana Sukura oraz Gheorghe Hagiego doprowadzili do remisu, inaugurację można więc uznać za udaną. W drugim spotkaniu bardzo trudne warunki postawił AC Milan i choć pojedynek stał na wyrównanym poziomie, to jednak Włosi byli znacznie skuteczniejsi i po dwóch bramkach do szatni prowadzili 2:0. Gol Umita rozbudził nadzieję na powtórkę z wcześniejszego meczu, ale na koniec okazał się jedynie trafieniem honorowym. W trzecim starciu angielska Chelsea znów nie dała się przechytrzyć. Grający z zimnym wyrachowaniem londyńczycy pokonali Turków 1:0, niemal definitywnie grzebiąc ich nadzieje na awans do ćwierćfinału.
Najgorsze miało dopiero nadejść. W rundzie rewanżowej fazy grupowej na stadionie Ali Sami Yen doszło do rzezi. Chelsea pokonała gospodarzy aż 5:0 – to wynik, po którym trudno jest się podnieść z kolan. Jednakże po takim spotkaniu nie ma się nic do stracenia i właśnie z takiego założenia wyszli podopieczni trenera Fatiha Terima. Wyjazd do Berlina na mecz z Herthą okazał się tureckim świętem. Do przerwy prowadzili berlińczycy po golu Rekdala, lecz dwie bramki Hakana Sukura oraz trafienia Tugaya i Okana złożyły się na zaskakujący wynik 4:1 dla gości. Galatasaray miał się jeszcze zmierzyć z głównym faworytem grupy D, Milanem, który potrzebował trzech punktów, żeby uzyskać awans. Włosi zaczęli bardzo dobrze, po uderzeniu Weaha prowadzili 1:0, lecz trafienie Capone spowodowało, że mecz rozpoczął się na nowo. W drugiej połowie Milan prowadził 2:1 po strzale Giuntiego i wydawało się, że stanie się tak, jak przewidywali eksperci, jednak Hakan Sukur na trzy minuty przed końcem wyrównał stan rywalizacji. W ostatniej minucie sędzia podyktował rzut karny dla Galatasarayu. Do piłki podszedł Umit, który nie dał szans golkiperowi rywali, ustalając wynik na 3:2, i tym samym wyrzucił Milan za burtę, fundując kibicom „Galaty” wielkie święto na Ali Sami Yen. To jednak nie wystarczyło do awansu, Galatasaray został zepchnięty do Pucharu Europy, w którym też nie miało być łatwo.












