Na początku lat 90. piłkarskie reprezentacje z Afryki zaczęły odgrywać znaczącą rolę w światowym futbolu. W 1990 roku Kamerun dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata, a dwa lata później Ghana sięgnęła po olimpijski brąz. Równie wielkie aspiracje miał wówczas narodowy zespół Zambii. Popularni „Chipolopolo”, czyli „Miedziane Pociski”, zostali niezwykle brutalnie potraktowani przez los, jednak nie poddali się i wrócili na piłkarski szczyt.
O Zambijczykach po raz pierwszy zrobiło się głośno w piłkarskim światku wczesną jesienią 1988 roku. Reprezentacja tego kraju, pod wodzą Samuela Ndhlovu, pojechała do Korei Południowej na igrzyska olimpijskie. Drużyna z Afryki trafiła do grupy B, gdzie miała rywalizować z Irakiem, Włochami i Gwatemalą. W pierwszym meczu „Miedziane Pociski” zremisowały 2:2 z ekipą z Zatoki Perskiej, a bramki dla reprezentantów Czarnego Lądu strzelili Stone Nyirenda i Kalusha Bwalaya, jeden z najlepszych afrykańskich piłkarzy przełomu lat 80. i 90. Prawdziwą furorę Zambijczycy zrobili jednak w starciu z Włochami.
19 września 1988 roku na stadionie w Gwangju gracze „Squadre Azzura” zostali upokorzeni przez słabo wówczas znanych rywali. Klęska Włochów, mających w składzie Ciro Ferrarę i Mauro Tassottiego, była szokiem dla przybyszów z Półwyspu Apenińskiego. Zambijczycy wygrali 4:0, a na listę strzelców wpisali się dwaj niespokrewnieni ze sobą piłkarze o nazwisku Bwalaya: Kalusha (trzykrotnie) i Johnson. Dwa dni później „Miedziane Pociski” znów zwyciężyły 4:0. Tym razem na rozkładzie Afrykańczyków znaleźli się zawodnicy z Gwatemali. Znów błysnął napastnik Cercle Brugge, Kalusha Bwalaya, strzelec dwóch bramek. Taki sam bilans zanotował jego kolega, Derby Mankinka.
Ćwierćfinałowe starcie z Republiką Federalną Niemiec musiało jednak sprowadzić Zambijczyków na ziemię. Do przerwy drużyna ze Starego Kontynentu prowadziła 3:0 po bramkach Wolfganga Funkela i Jurgena Klinsmanna (dwóch). Po zmianie stron swoje trzecie trafienie dołożył Klinsmann i Afrykańczycy musieli pakować walizki. To jednak był tylko przedsmak kolejnych sukcesów drużyny z dawnej Rodezji Północnej.
Półtora roku po igrzyskach w Korei reprezentacja Zambii zameldowała się na rozgrywanym w Algierii Pucharze Narodów Afryki. „Chipolopolo” rozprawili się bowiem w eliminacjach z Mozambikiem i Gabonem. Na nieszczęście dla trenera, Samuela Ndhlovu, w tym turnieju nie mógł wziąć udziału Kalusha Bwalaya, wówczas już zawodnik PSV Eindhoven. Mimo to, drużyna z tej dawnej brytyjskiej kolonii spisywała się znakomicie.
Zambia pokonała w meczach grupowych Kenię i Kamerun po 1:0 i zremisowała bezbramkowo z Senegalem. W półfinale „Miedziane Pociski” nie dały jednak rady Nigerii i przegrały 0:2, zapewniając sobie tym samym udział w meczu o trzecie miejsce. Tam ekipa trenera Ndhlovu rozprawiła się po bramce Webby’ego Chikbalali z Senegalem i wywalczyła brązowy medal XVII Pucharu Narodów Afryki. Zdobywca tego ważnego gola znalazł się wraz ze swoim kolegą z reprezentacji, Samuelem Chombą, w najlepszej jedenastce PNA.
W 1992 roku przygoda Zambijczyków z kontynentalnymi mistrzostwami zakończyła się szybciej niż w Algierii. Podczas turnieju toczonego na senegalskich boiskach w meczu ćwierćfinałowym pogromcami bohaterów tego tekstu okazali się gracze z Wybrzeża Kości Słoniowej. Dla większości zawodników z Zambii były to ostatnie ważne zawody w życiu.










