Dotarła do nas smutna informacja, w nocy z 3 na 4 listopada zmarł Igor Sypniewski. Jeden z największych zmarnowanych talentów polskiej piłki. Talent, alkohol, hazard, wielkie umiejętności, depresja, kłopoty z prawem, a nawet próba samobójcza. Wspominamy ciekawą i pełną zwrotów akcji karierę Igora. Zapraszamy!
Igor Sypniewski swego czasu robił furorę za granicą i uchodził za niesamowity talent. Niestety nałogi, depresja i hazard wywarły spory wpływ na karierę Igora Sypniewskiego. Piłkarz nigdy nie wszedł na poziom, na który mógł wejść. 3 listopada zmarł w wieku 47 lat.
Trudne dzieciństwo
Igor Sypniewski wychowywał się w Łodzi, a konkretnie na Bałutach. Zawodnik przed laty wspominał, że na tym osiedlu mieszkało sporo ludzi z marginesu społecznego. Po alkohol po raz pierwszy sięgnął w wieku 10 lat, podobnie sprawa się ma z papierosami. „Sypa” z używkami miał do czynienia od małego, był to sposób na zaimponowanie starszym kolegom. W tamtym okresie rozwiedli się także jego rodzice, co mogło mieć spory wpływ na psychikę młodego chłopaka.
Trener Jan Lirka wspominał, że Igor Sypniewski był równie utalentowanym, co trudnym dzieckiem. Mimo to posiadał olbrzymi talent, a w swoim pierwszym meczu pod opieką trenera Lirki strzelił pięć bramek. „Sypa” nie przebił się od razu w ŁKS-ie do pierwszego składu i po rozegraniu dwóch spotkań przeniósł się do Ceramiki Opoczno, a następnie powędrował do greckiego AO Kawala.
David Beckham nie dawał rady
Dobre występy w AO Kawala sprawiły, że w 1998 roku po zawodnika sięgnął Panathinaikos, w którym występował wówczas również inny Polak, Krzysztof Warzycha. Tam najprawdopodobniej Igor Sypniewski przeżywał swój najlepszy czas w karierze. Tamten czas to między innymi debiut w reprezentacji Polski podczas meczu z Nową Zelandią, bramka w Lidze Mistrzów przeciwko Arsenalowi, kiedy to David Seaman został wkręcony w ziemię, hat-trick w siedem minut podczas ligowego spotkania i najprawdopodobniej najlepszy mecz w karierze Igora przeciwko Manchesterowi United na Old Trafford. Warto zaznaczyć, że na noc przed meczem „Sypa” nie odmówił sobie alkoholu. Portal Łódzki Sport przytacza fragment biografii piłkarza pt. „Zasypany”:
– Otwieram oczy i przez moment zastanawiam się, gdzie jestem. Ból głowy jasno daje znać, że kilka godzin wcześniej przyjąłem kilka browarów, ale pokój, w którym leżę, nie jest izbą wytrzeźwień. Ból głowy też jest znacznie mniejszy niż na wytrzeźwiałce, zresztą dawno tam nie byłem. Imprezy kończone przerwanym filmem zdarzają mi się regularnie, ale to nie jest ten przypadek.
Igor Sypniewski miał się nie spodziewać, że na spotkanie wyjdzie w pierwszym składzie. Stało się jednak tak, że znalazł się w wyjściowej jedenastce. W dodatku na pozycji lewego skrzydłowego, a na tej grywał jedynie za czasów juniorskich. Tu wchodził w grę przecież mecz przy 70 tysiącach kibiców z wielkim Manchesterem United. Na stronie „Sypy” dla „Czerwonych Diabłów” grali David Beckham oraz Gary Neville.










