Druga połowa lat 90. ubiegłego wieku była bardzo dobrym czasem dla wielu brazylijskich piłkarzy. To wtedy właśnie na dobre rozbłysnęły talenty takich graczy jak Ronaldo, Roberto Carlos czy też Rivaldo. Reprezentacja „Canarinhos” na francuskim mundialu zdobyła drugie miejsce, a wspomniany wcześniej „El Fenomeno” został wybrany najlepszym graczem turnieju. W tym samym roku (1998) doszło też do szokującego, rekordowego transferu. 21-letni skrzydłowy Sao Paolo, Denilson de Oliveira Araujo, za niebagatelną wówczas kwotę 32 milionów dolarów (suma imponuje do dzisiaj) wzmocnił hiszpański Betis Sewilla. Nie sposób zatem nie zgodzić się z poglądem, że u schyłku ostatniej dekady XX wieku panowała świetna futbolowa koniunktura związana z Brazylią i zawodnikami pochodzącymi z tego kraju.
Jednym z piłkarzy, którzy w owym czasie podążyli za pracą do Europy, był niejaki Djalma Feitosa Dias, szerzej znany jako Djalminha. W 1997 roku, już jako dojrzały, ukształtowany gracz, Brazylijczyk wzmocnił Deportivo La Coruna. Do Hiszpanii piłkarza ściągnął jego rodak, Carlos Alberto Silva. I chociaż średnio zorientowanemu kibicowi piłki nożnej nazwisko zawodnika nie powie zbyt wiele, warto pochylić się nad tą postacią. Mimo że Djalminha nie był gwiazdą niezwykle prężnie rozwijających się w latach 90. mediów, jego podobizna nie spoglądała na kibiców z okładek gazet czy też plakatów, a trykoty z jego z nazwiskiem nie rozchodziły się jak świeże bułeczki (no może za wyjątkiem hiszpańskiej Galicji), to właśnie jego styl gry najdobitniej wpisywał się w kanony brazylijskiego, radosnego futbolu. Wymyślne dryblingi, zwody, tricki rodem z gier Play Station (które – swoją drogą – również przebojem wdarło się wtedy na rynek elektroniczny) doprowadzały kibiców do szaleństwa, rodzaju ekstazy. Skoro Djalminha rzeczywiście był takim magikiem, dlaczego na trwałe nie wpisał się w annały światowej piłki? Dlaczego młodzi adepci czy też po prostu sympatycy futbolu w swoich profilach na portalach społecznościowych nie przyznają się dziś do fascynacji tym właśnie graczem, a zamiast nim inspirują się Beckhamem, Messim czy Cristiano Ronaldo. Dobre pytanie. Odpowiedź? Trudna, aczkolwiek możliwa. Ale po kolei…

Djalminha na świat przyszedł 7 grudnia 1970 roku. W wieku sześciu lat rozpoczął treningi w słynnym klubie Flamengo Rio De Janeiro. Już od dziecka zawodnik wykazywał niezwykłe umiejętności techniczne, zwłaszcza pod kątem różnorakich sztuczek z piłką. Jego kariera rozwijała się harmonijnie i to właśnie w barwach „Urubu” Djalminha zaliczył debiut w seniorskiej piłce, mając 18 lat. Rozgrywający ekipę Flamengo opuścił w 1993 roku, kiedy to przeniósł się do klubu Guarani Futebol Club. W drużynie, której siedziba znajduje się w Sao Paolo, zawodnik występował przez trzy sezony, z krótką przerwą, podczas której wypożyczony został do japońskiego Shimizu S-Pulse.











