W dzisiejszym meczu Serie A naprzeciw siebie stanęły drużyny Fiorentiny i Bologny. Po ładnej i widowiskowej grze zwyciężyli gospodarze, z Arturem Borucem w składzie. Bramki strzelali Gilardino i Cerci.
Naprzeciw siebie stanęły drużyny, które miały coś do udowodnienia. Fiorentina chciała zmazać plamę, jaką było zajęcie dopiero 9. miejsca na zakończenie poprzednich rozgrywek. Bologna natomiast chciała wreszcie odbić się od ligowego dna. W Bramce Fiorentiny stanął oczywiście Artur Boruc, którego dzisiaj straszył Marco Di Vaio.

Pierwsze minuty spotkania obie drużyny potraktowały jako rozbieganie, bez jakichkolwiek ryzykownych zagrań. Pierwszą dogodną sytuację miał Alberto Gilardino, ale na miejscu był bramkarz Bologny, Gillet. W 9. minucie pierwszą groźną wrzutką w pole karne„Fiołków” popisał się Diamanti, jeszcze bez wymiernych korzyści. Tym samym sposobem bramkową okazję stworzył dla swojej drużyny Montolivo, ale zabrakło trochę szczęścia po strzale Cerciego. Warto podkreślić, że w 12. minucie spotkania „Viola” na swoim koncie miała już sześć wykonanych rzutów rożnych. Po pierwszym kwadransie gry wyraźnie było widać, kto był faworytem tego meczu. Śmiałe i odważne ataki trójki: Gilardino, Cerci, Jovetić, a z drugiej strony niecelne uderzenia z daleka zawodników Bologny, a właściwie Diamantiego.
W końcu Fiorentina udanie sfinalizowała swoją akcję. Z lewej strony piłkę wprost na głowę Alberto Gilardino posłał Pasqual, a włoski doświadczony napastnik nie miał problemu z wyprzedzeniem obrońców i umieszczeniem piłki w bramce rywala. Po 20 minutach gry drużyna w fioletowych trykotach prowadziła 1:0. Była to 141. bramka Gilardino w Serie A. „Viola” atakowała dalej, spychając swojego dzisiejszego rywala do głębokiej defensywy. W 32. minucie idealną okazję, by doprowadzić do remisu, zmarnował Diamanti. Wykonując rzut wolny z około 25. metra, minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Boruc byłby bez szans, a tak nadal było 1:0. Po tym stałym fragmencie gry do głosu doszli goście. Pierwszy strzał na bramkę Fiorentiny fenomenalnie wybronił Boruc, po drugim piłka trafiła w słupek.
Fiorentina miała szczęście, że w jej szeregach biegał Gamberini, który naprawiał błędy, jakie popełniali bardzo często gracze przednich formacji. Ostatnie minuty pierwszej części gry były już mniej emocjonujące, ponieważ Fiorentina kontrolowała grę, stwarzając sobie co jakiś czas okazje do podwyższenia prowadzenia. Najlepszą miał minutę przed przerwą Jovetić, ale sędzia liniowy uznał, że Serb znajdował się na pozycji spalonej.
Po pierwszej połowie zasłużenie prowadzili gospodarze, po dobrej, ofensywnej grze, często spychając przyjezdnych do głębokiej defensywy. Zwiastowało to dalsze emocje po przerwie.
Druga połowa rozpoczęła się od uderzenia Joveticia, ale niecelnego, obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Gilleta. Chwilę później było już 2:0 dla gospodarzy. Po zagraniu z lewej strony Lazzariego w pole karne piłkę przejął Jovetić, który ograł obrońcę i zagrał wzdłuż bramki. Nadbiegający Cerci nie miał problemów z umieszczeniem piłki pod poprzeczką i tym sposobem Fiorentina podwyższyła prowadzenie. „Fioletowi” poczuli się pewniej, stwarzając sobie kolejne okazje do zdobycia gola.










