W równolegle rozgrywanych sobotnich spotkaniach 5. kolejki ligi włoskiej Fiorentina Florencja, której barw broni Artur Boruc, po interesującym meczu zremisowała bezbramkowo z Napoli. Natomiast mistrz Włoch z poprzedniego sezonu pokonał 1:0 Cesenę Calcio. Swojego pierwszego gola w obecnym sezonie strzelił Clarence Seedorf.
Napoli – Fiorentina 0:0
Spotkanie pomiędzy „Violą” a „Partenepoi” od samego początku było dobrym widowiskiem. O ile pierwsza odsłona należała do gości, o tyle w drugiej połowie do pracy zabrali się podopieczni Waltera Mazzarriego.

W pierwszej części gry powody do niepokoju wśród sympatyków Napoli wywoływała dwójka ofensywnie usposobionych piłkarzy. Byli nimi odpowiednio Alessio Cerci oraz Stevan Jovetić. W 23. minucie miała miejsce jedna z bardziej wyrazistych okazji do zdobycia gola przez zespół, w którym na co dzień występuje Artur Boruc. W roli głównej wystąpił Mattia Cassani, który dośrodkował w „szesnastkę” Morgana De Sanctisa. Piłka jednak nie dotarła do żadnego z klubowych kolegów Włocha i cała akcja spaliła na panewce. Kolejna szansa na zdobycie gola dla zawodników dowodzonych przez Sinisę Mihajlovicia miała miejsce na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. Wtedy to głową strzał w kierunku bramki „Azzurich” oddał po raz kolejny w tym spotkaniu Mattia Cassani. Jednak tym razem golkiper gości zaimponował wybornym refleksem i uchronił swój zespół przed utratą bramki. Pierwsze trzy kwadranse zakończyły się zatem remisem 0:0.
W drugiej części gry do głosu starali się dojść gospodarze. Próbowali stwarzać akcje w oparciu o ataki pozycyjne. Wszystko jednak było szybko powstrzymywane przez defensywę klubu z Florencji i frustracja miejscowych fanów z minuty na minutę coraz bardziej narastała. A Boruc i spółka grali swoje. Pięć minut po zmianie stron na stadionie San Paolo w Neapolu skonsternowanie kibiców Napoli mogło być jeszcze większe. Skrzydłowy Fiorentiny, Alessio Cerci, znalazł się w klarownej sytuacji do zdobycia gola, lecz w sobie tylko znany sposób zmarnował wysiłek całej drużyny, pudłując niemiłosiernie. Warto odnotować, że zagrożenie to poniekąd sprokurował obrońca neapolitańczyków, Davide Ignazio Fideleff, który nie zdołał wyekspediować futbolówki i tym samym zapobiec niebezpieczeństwu pod własnym polem karnym.
Gospodarze swoją okazję do zdobycia upragnionej bramki mieli w 63. minucie. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Ezequiela Lavezziego przed szansą na zdobycie gola stanął najskuteczniejszy napastnik w zespole z Neapolu, Edinson Cavani. Urugwajczyk uderzył jednak niecelnie i wynik w dalszym ciągu nie uległ zmianie. Swoje sytuacje tuż przed końcem mecz mieli jeszcze Jovetić oraz Romulu, aczkolwiek żadna z prób nie była na tyle dobra, aby kibice Fiorentiny mogli radować się ze zdobycia gola dającego w konsekwencji komplet punktów. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.












