W inauguracyjnym spotkaniu 29. kolejki Serie A, Fiorentina pewnie wygrała z Genoą. Podopieczni Cesare Prandellego może nie pokazali wybitnego futbolu, ale ich konsekwentna gra doprowadziła do przekonującego zwycięstwa.
Obie drużyny interesowało tylko jedno – zdobycie trzech punktów. Zarówno Fiorentina jak i Genoa mają jeszcze szansę na grę w eliminacjach Ligi Mistrzów. Chociaż są to już wyłącznie papierowe szanse. Realniej można ocenić potencjał obu zespołów na walkę o Ligę Europejską.
Od pierwszych minut meczu to Fiorentina sprawiała wrażenie, że zależy jej na zwycięstwie. Już w 4. minucie wynik otworzył Mario Santana. Argentyńczyk skutecznie wykończył akcję Gilardino – Gobbi. Powoli do głosu dochodzili zawodnicy Genoi. Ich ataki były bardzo nieśmiałe. Niezłą okazję miał Rodrigo Palacio, ale dobrze w bramce spisał się Sebastian Frey. W odpowiedzi „Viola” stworzyła dogodną sytuację w polu karnym gości, w której Stavan Jovetić domagał się rzutu karnego. Jednak sędzia, Russo, dopatrzył się ofensywnego faulu Czarnogórca. Kolejne minuty to popis gry gospodarzy. Fiorentina właściwie nie schodziła z połowy przeciwników, choć tak naprawdę groźnych i klarownych sytuacji nie stworzyła. Bliski szczęścia był Cesare Natali, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego starał się głową umieścić piłkę w siatce. Jednak ten strzał poszybował niewiele ponad bramką. Ostatnią akcję w pierwszej połowie przeprowadzili goście, ale strzał Omara Milanetto został zablokowany przez Manuela Pasquala. W pierwszej części optyczną przewagę mieli gospodarze. Ich prowadzenie było w pełni zasłużone. Z kolei ofensywa Genoi przypominała dziecko we mgle. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego mieli wyraźne problemy z konstruowaniem akcji.
Druga odsłona nadal toczyła się pod dyktando gospodarzy. „Viola” grała rozważnie i akcje przeciwników tłumiła w zarodku. Przez długi czas na boisku nic ciekawego się nie działo. Gospodarze sprawiali wrażenie usatysfakcjonowanych z minimalnego prowadzenia. Genoa z kolei, nie miała pomysłu na rozpracowanie dobrze grającej defensywy „Violi”. W 72. minucie Carmine Russo wskazał na jedenasty metr po faulu Amelii na Gilardino. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał stały fragment gry i już było pewne, że Fiorentina nie odda trzech punktów. Na 3:0 w 86. minucie podwyższył młodziutki Babacar. Było to dla niego premierowe trafienie w Serie A. Senegalczyk z impetem wchodzi do składu „Violi”. Już w zeszłym tygodniu, jego wejście w meczu z Napoli, wprowadziło sporo zamieszania. Przed tym siedemnastolatkiem wielka kariera stoi otworem. Ostatecznie mecz na Stadio Artemio Franchi kończy się sprawiedliwym 3:0 dla gospodarzy. Po tym zwycięstwie Fiorentina traci już tylko jedno oczko do Genoi.










