W meczu 33. kolejki Serie A pomiędzy Romą a Fiorentiną nie zabrakło emocji! Co prawda, okazji podbramkowych za wiele nie było, ale za to sposób, w jaki potoczyły się wydarzenia, zdecydowanie mógł usatysfakcjonować. „Viola” dwukrotnie wychodziła na prowadzenie i to właśnie zespół Boruca mógł cieszyć się z trzypunktowej zdobyczy, a Roma znów zawiodła…

W Rzymie rozgrywane było jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki. Miejscowa Roma podejmowała bowiem Fiorentinę. Drużyna Boruca musiała się pilnować, bo od strefy spadkowej chroniły ją przed tą kolejką zaledwie trzy punkty. „La Maggica” zaś z pewnością chciała jak najprędzej odkuć się za niedzielną sromotną porażkę z liderem. Roma ponadto w dalszym ciągu liczy się w walce o kwalifikacje do Ligi Mistrzów, dlatego punkty są jej niezbędne. Rzymianie u siebie raczej nie przegrywają, a „Viola” bardzo rzadko, bo na razie tylko dwukrotnie wygrywała na wyjazdach. Zaznaczyć jednak trzeba, że jedno z tych triumfów miało miejsce w Mediolanie w niedawnej konfrontacji z Milanem. Stąd też mogliśmy liczyć na emocjonujące widowisko.
Pięknie zaczęło nam się to spotkanie! Już w 2. minucie fenomenalnym trafieniem oczarował nas Jovetić! Zawodnik „Violi” popisał się świetnym strzałem z główki, czym wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Niespełna 60 sekund później bohaterem przyjezdnych znów mógł zostać Jovetić. Tym razem jednak Czarnogórzec trafił tylko w słupek. Gospodarze pierwszą dobrą okazję mieli dopiero w 11. minucie gry, ale ze strzałem z dystansu Greco bez problemów poradził sobie Boruc. W kolejnych minutach dominowała już gra w środku pola. Po jednej z takich akcji i faulu zawodnika Fiorentiny strzałem z 35 metrów Boruca zaskoczyć próbował Totti. Włochowi do bramki zabrakło jednak około metra.

Trudno było szukać jakichkolwiek groźnych sytuacji podbramkowych w tym spotkaniu. Rzymianie dominowali, dużo więcej grali piłką, ale nie przekładało się na to zagrożenie pod bramką polskiego golkipera. Z drugiej strony kontrataki co jakiś czas wyprowadzali goście, ale często kończyły się one już na obrońcach rywali. Wreszcie coś ciekawszego wydarzyło się w 30. minucie. Z kontratakiem wychodził wtedy Cerci, ale strzelił prosto w bramkarza Romy, dlatego wynik nie uległ zmianie. Chwilę później znów groźnie było w polu karnym Curciego. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Nastasić, ale obrońcy gości zabrakło trochę szczęścia. W 35. minucie z kolejną szybką akcją wyszli gracze Fiorentiny. W roli głównej wystąpił bohater akcji z 2. minuty, ale tym razem nie udało mu się zaskoczył Curciego. Kolejną cudowną rozgrywką popisał się na sam koniec pierwszej połowy Jovetić! Zawodnik „Violi” doskonale zwiódł w polu karnym obrońcę i potężnie uderzył, ale znakomicie jego strzał sparował Curci. Była to tym samym ostatnia akcja w tej części meczu, w której zdecydowanie zawiodła Roma.











