Milan niespodziewanie poległ u siebie z Fiorentiną 1:3, z kolei Napoli bardzo długo się męczyło w Genui, ale ostatecznie wygrało 4:2, strzelając zwycięskie gole w końcówce. Torino z Kamilem Glikiem w składzie zdobyło trzy punkty w spotkaniu z Bologną.
Milan – Fiorentina 1:3
Poza derbami Rzymu kibice włoskiej Serie A o godzinie 15 mieli do wyboru kilka innych ciekawych spotkań. W jednym z nich Milan na San Siro podejmował Fiorentinę. Gospodarze, którzy w tym sezonie radzą sobie co najwyżej przeciętnie, bardzo chcieli wygrać z dużo wyżej ulokowanym w tabeli rywalem. Jednak, o dziwo, to właśnie gracze z Florencji jako pierwsi groźniej zaatakowali. Znakomite sytuacje w pierwszych minutach mieli Roncaglia i Ljajić. Milan zaczął spokojnie, momentami można było odnieść wrażenie, że zbyt anemicznie. Zemściło się to już w 10. minucie, kiedy to gola dającego prowadzenie gościom strzelił Alberto Aquilani, co ciekawe, były piłkarz zespołu z Mediolanu.

Kibice na San Siro przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na grę swoich pupili. Gracze Allegriego jakby nie przejęli się objęciem prowadzenia przez rywali i zupełnie oddali im inicjatywę. Wyglądało to tak, jakby Fiorentina rozgrywała ten pojedynek u siebie. Swoboda w tworzeniu akcji ofensywnych przyniosła wymierną korzyść. W 38. minucie goście podwyższyli rezultat spotkania, a uczynił to konkretnie Borja Valero. Stąd też drugą połowę Milan rozpoczął z dwiema zmianami w składzie. Zmiennicy wnieśli nową energię i większą chęć gry w serca pozostałych zawodników. W 60. minucie gospodarze rozpoczęli odrabianie strat za sprawą gola Pazziniego.
W końcówce Allegri rzucił do boju wszystko, co miał najlepsze na ławce rezerwowych. Zespół z Mediolanu zupełnie się otworzył i przyniosło to więcej szans z kontrataków Fiorentinie. W 88. minucie gola pogrążającego gospodarzy zdobył El Hamdaoui. Wówczas stało się jasne, że Milan nie wywalczy w tym meczu nawet jednego punktu. Kibice opuszczali San Siro zdegustowani słabą grą swojej ukochanej drużyny. Po tej porażce wydaje się, że dni trenera Allegriego są już policzone. Szalę goryczy może przelać brak awansu do kolejnej rundy Ligi Mistrzów, który jest teraz priorytetem mediolańczyków.
Genoa – Napoli 2:4
Po niezwykle ekscytującym spotkaniu w Lidze Europy, w którym Napoli zwyciężyło Dnipro 4:2, a cztery gole strzelił Cavani, przyszła kolej na mecz ligowy. Tym razem piłkarze trenera Mazzariego pojechali w podróż do Genui, by tam zmierzyć się z miejscową ekipą. Neapolitańczycy jako pierwsi ruszyli do ataku, chcąc rozpocząć pościg za Juventusem, który wczoraj zwyciężył 6:1. Jednak niespodziewanie to gospodarze objęli prowadzenie po jednym z kontrataków. W 23. minucie Morgana de Sanctisa strzałem w długi róg pokonał Ciro Immobile, król strzelców z zeszłego roku Serie B.











