Trener moskiewskiego CSKA, Zico, publicznie wypowiedział się o swoim nowym zatrudnieniu. Stwierdził, że na przejściu zyskał sportowo, ale nie finansowo. Zabrał także głos na temat poprzedniego szkoleniowca „Wojskowych”.
– Bardzo chciałem pracować w Europie i CSKA dał mi taką możliwość. Dzisiaj Rosja jest jednym z czołowych europejskich mocarstw piłkarskich, a „Wojskowi” są tego najjaśniejszym przykładem. Właśnie względy sportowe przesądziły o moim przejściu do wicemistrzów Rosji. Trenowanie tego zespołu to dla mnie prestiż i honor. Z finansowego punktu widzenia, proszę uwierzyć, nic nie zyskałem – oświadczył Zico. Zaraz po niefortunnej wypowiedzi poprawił się, mówiąc, że nie będzie zarabiał ani więcej, ani mniej, ale tyle, ile zarabiał w Uzbekistanie. Stwierdził także, że stolica największego kraju świata będzie dla niego krokiem w przód w jego karierze oraz wyraził nadzieję, że uda mu się zrealizować cele, jakie chce osiągnąć ze swoimi nowymi podopiecznymi.
–CSKA ma wspaniałą infrastrukturę, a w klubie wszyscy nastawieni są tylko na prestiżowe zwycięstwa i kolejne tytuły. Moja nowa praca zapowiada się naprawdę bardzo interesująco. Moim głównym założeniem jest kontynuacja tego, co zaczął Walery Gazzajew. Chcę, żeby ten zespół zwyciężał i dawał radość kibicom. Ci zawodnicy są zdolni do skutecznej i efektownej gry.
Na koniec swojej wypowiedzi dodał, że przejmowanie drużyny po takim specjaliście, jakim jest Gazzajew, którego nazwał trenerem – zwycięzcą, to dla niego bardzo duża odpowiedzialność. Wyraził także nadzieję, że rezultaty jego pracy nie będą gorsze tych, jakie osiągnął Rosjanin, życząc mu przy okazji wszystkiego dobrego.










