Już w sobotę w Brazylii rozpocznie się tegoroczny Puchar Konfederacji. Zagra w nim osiem reprezentacji. Ostatnio przedstawiliśmy dwie z nich, Tahiti i Japonię, dziś zaś przenosimy się do Afryki i Ameryki Północnej. Zapraszamy do zapoznania się z ekipami Nigerii i Meksyku!
Reprezentacja Nigerii to drużyna, która swój udział w tegorocznej edycji Pucharu Konfederacji zawdzięcza w ogromnej mierze przeprowadzanej niedawno na afrykańskich boiskach reformie rozgrywania Pucharu Narodów Afryki. Rozgrywki te, które dotychczas odbywały się co 24 miesiące w latach parzystych, od roku 2013 rozgrywane będą w każdym nieparzystym roku. Jak powszechnie wiadomo, wszelkie zmiany, zanim zaczną przynosić oczekiwane efekty, skutkować muszą okresem przejściowym. Takim właśnie czasem były lata 2012-2013, które na afrykańskich stadionach przyniosły aż dwa wielkie czempionaty. Zwycięzcą pierwszego turnieju zostali piłkarze Zambii, którzy mogą żałować, że nie zrobili tego rok później. Sprzed nosa uciekła im bowiem możliwość zmierzenia swych sił z najlepszymi ekipami świata, takimi jak: Hiszpania, Brazylia, Włochy czy Urugwaj. Tę szansę w zamian otrzymali ich następcy, reprezentacja Nigerii.
Radość Nigeryjczyków po zwycięskim finale (fot. kickoff.com)
Początek turnieju rozgrywanego na przełomie stycznia i lutego tego roku w Republice Południowej Afryki wcale nie wskazywał na szczególnie dobrą postawę popularnych „Superorłów”. Kiedy na otwarcie Nigeryjczycy pechowo zremisowali z Burkina Faso 1:1, nikt nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że do analogicznego starcia dojdzie w finale rozgrywek, jednak mimo to remis nie został uznany za sukces faworyzowanych podopiecznych Stephena Keshiego. Atmosferę dodatkowo podgrzał kolejny remis w stosunku 1:1 z Zambią, ponownie piłkarze z Nigerii prowadzenie tracili w ostatnich minutach spotkania. W decydującym spotkaniu znać o sobie dał jednak Victor Moses, który zdobył dwie bramki i zapewnił swojej drużynie triumf nad Etiopią i awans do fazy pucharowej. Gra Nigerii nie pozwalała jednak kibicom z tego kraju ze spokojem oczekiwać na mecz ćwierćfinałowy, w którym rywalem „Superorłów” mieli być jedni z głównych kandydatów do sięgnięcia po końcowy sukces, zawodnicy Wybrzeża Kości Słoniowej. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu Nigeryjczycy zdołali pokonać popularne „Słonie” w stosunku 2:1, co dało im przepustkę do finału, w którym los złączył ich z ekipą Mali. Spotkanie z drużyną z zachodniej części Afryki okazało się jednak łatwiejsze niż piłkarze Keshiego mogliby się spodziewać i dzięki zwycięstwu 4:1 w finale turnieju spotkali się z Burkina Faso. Podobnie jak w meczu pierwszej kolejki fazy grupowej, również w wielkim finale jako pierwsi na prowadzenie wyszli piłkarze z Nigerii. W 40. minucie efektowną bramkę zdobył Sunday Mba, dając ogromną radość zgromadzonym na stadionie w Johhanesburgu kibicom „Superorłów”. Pomimo usilnych starań w drugiej połowie podopieczni Paula Puta nie zdołali doprowadzić do remisu i to zawodnicy z najludniejszego w Afryce państwa po raz trzeci w historii sięgnęli po tytuł najlepszej drużyny kontynentu.
Nawet dla kibiców, którzy afrykańskiej piłki nie śledzą na bieżąco i w okresie zimowym nie obserwowali poczynań zawodników z tego kontynentu podczas Pucharu Narodów Afryki, część nazwisk reprezentantów Nigerii powinna brzmieć znajomo. Na co dzień w dużej części reprezentują oni bowiem kluby europejskie, a kilku z nich było przedstawicielami kraj również podczas rozgrywanych w 2010 roku Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki. Nieprzerwanie od niespełna dziesięciu lat podstawowym bramkarzem narodowej reprezentacji jest Vincent Enyeama, obecnie zawodnik Maccabi Tel-Awiw, który podczas światowego czempionatu przed trzema laty w meczu przeciwko Argentynie niejednokrotnie w efektowny sposób potrafił zatrzymywać akcje takich zawodników jak Gonzalo Higuain czy Lionel Messi. Wśród obrońców wielkich nazwisk szukać próżno, a przeciętnym kibicom znane powinny być jedynie nazwiska Efe Ambrose i Uwy Echiéjilé, broniących barw kolejno Celticu Glasgow i SC Bragi.
W linii pomocy kapitanem i najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem reprezentacji jest piłkarz londyńskiej Chelsea, John Obi Mikel. W narodowej reprezentacji ten 26-latek zadebiutował w 2005 roku i od tego czasu nie oddał swojej mocnej pozycji, czego efektem jest rozegranych 38 oficjalnych spotkań. Oprócz niego większości kibiców obco nie powinno brzmieć również nazwisko Ogenyi Onaziego, 20-latka z Lazio Rzym, który na Stadio Olimpico pojawił się w roku 2011, ale debiutu w dorosłej drużynie doczekał się dopiero w czerwcu ubiegłego roku. Niespodzianką w kadrze Stephena Keshiego jest na pewno brak młodego pomocnika Stade Rennais, Ejike Uzoenyi, ale prawdziwą sensacją jest pominięcie w powołaniach innego zawodnika Chelsea Londyn, Victora Mosesa, który podczas tegorocznego PNA zdobył dwie bramki. Równie ogromną, jeśli nie jeszcze większą, stratą jest brak najlepszego strzelca rozgrywanego w RPA Pucharu Narodów Afryki, Emmanuela Emenike. W tym wypadku decyzja nie została jednak podjęta przez Keshiego, a napastnika Spartaka Moskwa; z udziału w turnieju wykluczyła go kontuzja. W kadrze znaleźli się za to inni klasowi napastnicy z mocnych europejskich firm: powołanie otrzymał Joseph Akpala z Werderu Brema, Ideye Brown z Dynama Kijów, a także zawodnik CSKA Moskwa – Ahmed Musa.
W fazie grupowej Pucharu Konfederacji los złączył podopiecznych Stephena Keshiego z Tahiti, Urugwajem i Hiszpanią. O ile ta spotkanie z tą pierwszą ekipą z pozoru wydaje się być spacerkiem, o tyle pozostali dwaj rywale, z którymi Nigeryjczycy zmierzą się kolejno 20 i 23 czerwca, dysponują zdecydowanie mocniejszymi kadrami i to oni będą kandydatami do zajęcia dwóch pierwszych miejsc w grupie B.
Drugą ekipą, którą zajmiemy się dziś, jest reprezentacja Meksyku. Ta drużyna trafiła z kolei do grupy A, w której podopieczni José Manuela de la Torre staną w szranki z takimi potęgami jak Brazylia, Włochy czy Japonia.
Javier Hernandez (fot. Football365.co.za)
Meksyk to najbardziej utytułowana reprezentacja w Ameryce Północnej. Od 1991 roku, kiedy to rozegranych zostało 11 edycji Złotego Pucharu CONCACAF, aż sześciokrotnie po ten tytuł sięgali popularni „El Tri”. Dominacja Meksykanów szczególnie mocno zaznaczyła się podczas ostatnich dwóch edycji, kiedy to po miano najlepszej drużyny Ameryki Północnej dwukrotnie sięgali właśnie oni. Jeśli zaś chodzi o mistrzostwa świata, najlepsze występy drużyny Meksyku przypadają na turnieje w latach 1970 i 1986, podczas których znajdowała się ona w gronie ośmiu najlepszych drużyn globu.
Bardziej niż w kontekście zwycięstw w Złotym Pucharze CONCACAF o reprezentacji Meksyku mówi się od jakiegoś czasu ze względu na zwycięstwo w olimpijskim turnieju w 2012 roku. Niespełna rok temu kadra U23, pokonując po drodze między innymi Szwajcarię, Senegal i Japonię, dotarła do finału piłkarskiego turnieju na Igrzyskach Olimpijskich, rozprawiła się ze złożoną niemalże ze wszystkich zawodników dorosłej reprezentacji Brazylii ekipą „Canarinhos”. W kadrze na Puchar Konfederacji znajduje się aż dziewięciu zawodników biorących udział w tamtym turnieju, oni teraz będą starali się udowodnić swoją klasę, ponownie pokonując Brazylijczyków, tym razem na ich terenie.
Atutem José Manuela de la Torre jest posiadanie w kadrze dwóch reprezentujących niemalże równorzędny poziom golkiperów. Pierwszym z nich jest bramkarz AC Ajaccio, Guillermo Ochoa, a drugim zawodnik krajowego Cruz Azul – José de Jesús Corona. Jeśli chodzi o formację obronną, najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem jest bez wątpienia Carlos Salcido, 33-letni obrońca Tigres, który na swoim koncie ma występy w PSV Eindhoven czy Fulham oraz ponad 100 meczów w narodowej kadrze. Znajomo brzmi również nazwisko Hectora Moreno, obrońcy RCD Espanyol, a także Francisco Rodrígueza, który kilka lat spędził w Europie, gdzie bronił barw PSV i VfB Stuttgart, a obecnie gra w Club America. W linii pomocy na tle kolegów z drużyny zdecydowanie wyróżnia się Andrés Guardado. Ten 26-letni skrzydłowy w reprezentacyjnym trykocie rozegrał już 84 oficjalne spotkania i wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych kilku lat przekroczy magiczną barierę stu występów w narodowej reprezentacji. Guardado lata 2007-2012 spędził w Deportivo La Coruña, z którym najpierw spadł do Segunda Division, a potem pomógł w awansie do hiszpańskiej elity, po czym przeniósł się na Mestalla, gdzie do dziś broni barw Valencii.
Na osobny akapit zasługuje zaś obsada pozycji napastnika w drużynie z Meksyku. Tutaj trener de la Torre ma absolutny luksus, ponieważ posiada dwóch praktycznie równorzędnych zawodników prezentujących bardzo wysoki poziom. Javiera Hernandeza nie trzeba przedstawiać nikomu. Popularny „Chicharito” ma za sobą znakomity turniej w RPA przed trzema laty, zaowocował on transferem do Manchesteru United i wkroczeniem na stałe na futbolowe salony. Choć Hernandez na Old Trafford nie może liczyć na miejsce w pierwszym składzie, od Sir Aleksa Fergusona bardzo często dostawał on szanse gry w końcówkach, wykorzystywał to, zdobywając kolejne bramki i niejednokrotnie wpływając na wynik spotkania. Równie uznaną w europejskim futbolu marką jest Giovani dos Santos, który jednak w ostatnich latach bardziej niż na miano wybitnego napastnika pracuje sobie na tytuł zmarnowanego talentu i zawodnika niedocenionego. Dos Santos, który w reprezentacji regularnie pokazuje swe umiejętności, w zeszłym sezonie bronił barw spadkowicza Primera Division, RCD Mallorki, a w swoim piłkarskim CV nie może doczekać się stabilizacji, co rok zmieniając otoczenie. Dużą stratą reprezentacji Meksyku jest za to brak kontuzjowanego Oribe Peralty, który podczas londyńskiej olimpiady przed rokiem zdobył cztery bramki, z czego dwie w finałowym spotkaniu przeciwko Brazylii, co automatycznie uczyniło go jednym z głównych bohaterów całego turnieju.
Ofensywna siła reprezentacji Meksyku jest więc niepodważalna, a jako pierwsi przed próbą powstrzymania ataków podopiecznych José Manuela de la Torre staną Włosi, którzy przez wiele lat słynęli z kolei właśnie z żelaznej obrony. Kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku? Przekonamy się już w niedzielę 16 czerwca.
Już w sobotę w Brazylii rozpocznie się tegoroczny Puchar Konfederacji. Zagra w nim osiem reprezentacji. Ostatnio przedstawiliśmy dwie z nich, Tahiti i Japonię, dziś zaś przenosimy się do Afryki i Ameryki Północnej. Zapraszamy do zapoznania się z ekipami Nigerii i Meksyku!
Reprezentacja Nigerii to drużyna, która swój udział w tegorocznej edycji Pucharu Konfederacji zawdzięcza w ogromnej mierze przeprowadzanej niedawno na afrykańskich boiskach reformie rozgrywania Pucharu Narodów Afryki. Rozgrywki te, które dotychczas odbywały się co 24 miesiące w latach parzystych, od roku 2013 rozgrywane będą w każdym nieparzystym roku. Jak powszechnie wiadomo, wszelkie zmiany, zanim zaczną przynosić oczekiwane efekty, skutkować muszą okresem przejściowym. Takim właśnie czasem były lata 2012-2013, które na afrykańskich stadionach przyniosły aż dwa wielkie czempionaty. Zwycięzcą pierwszego turnieju zostali piłkarze Zambii, którzy mogą żałować, że nie zrobili tego rok później. Sprzed nosa uciekła im bowiem możliwość zmierzenia swych sił z najlepszymi ekipami świata, takimi jak: Hiszpania, Brazylia, Włochy czy Urugwaj. Tę szansę w zamian otrzymali ich następcy, reprezentacja Nigerii.
Radość Nigeryjczyków po zwycięskim finale (fot. kickoff.com)
Początek turnieju rozgrywanego na przełomie stycznia i lutego tego roku w Republice Południowej Afryki wcale nie wskazywał na szczególnie dobrą postawę popularnych „Superorłów”. Kiedy na otwarcie Nigeryjczycy pechowo zremisowali z Burkina Faso 1:1, nikt nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że do analogicznego starcia dojdzie w finale rozgrywek, jednak mimo to remis nie został uznany za sukces faworyzowanych podopiecznych Stephena Keshiego. Atmosferę dodatkowo podgrzał kolejny remis w stosunku 1:1 z Zambią, ponownie piłkarze z Nigerii prowadzenie tracili w ostatnich minutach spotkania. W decydującym spotkaniu znać o sobie dał jednak Victor Moses, który zdobył dwie bramki i zapewnił swojej drużynie triumf nad Etiopią i awans do fazy pucharowej. Gra Nigerii nie pozwalała jednak kibicom z tego kraju ze spokojem oczekiwać na mecz ćwierćfinałowy, w którym rywalem „Superorłów” mieli być jedni z głównych kandydatów do sięgnięcia po końcowy sukces, zawodnicy Wybrzeża Kości Słoniowej. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu Nigeryjczycy zdołali pokonać popularne „Słonie” w stosunku 2:1, co dało im przepustkę do finału, w którym los złączył ich z ekipą Mali. Spotkanie z drużyną z zachodniej części Afryki okazało się jednak łatwiejsze niż piłkarze Keshiego mogliby się spodziewać i dzięki zwycięstwu 4:1 w finale turnieju spotkali się z Burkina Faso. Podobnie jak w meczu pierwszej kolejki fazy grupowej, również w wielkim finale jako pierwsi na prowadzenie wyszli piłkarze z Nigerii. W 40. minucie efektowną bramkę zdobył Sunday Mba, dając ogromną radość zgromadzonym na stadionie w Johhanesburgu kibicom „Superorłów”. Pomimo usilnych starań w drugiej połowie podopieczni Paula Puta nie zdołali doprowadzić do remisu i to zawodnicy z najludniejszego w Afryce państwa po raz trzeci w historii sięgnęli po tytuł najlepszej drużyny kontynentu.
Nawet dla kibiców, którzy afrykańskiej piłki nie śledzą na bieżąco i w okresie zimowym nie obserwowali poczynań zawodników z tego kontynentu podczas Pucharu Narodów Afryki, część nazwisk reprezentantów Nigerii powinna brzmieć znajomo. Na co dzień w dużej części reprezentują oni bowiem kluby europejskie, a kilku z nich było przedstawicielami kraj również podczas rozgrywanych w 2010 roku Mistrzostw Świata w Republice Południowej Afryki. Nieprzerwanie od niespełna dziesięciu lat podstawowym bramkarzem narodowej reprezentacji jest Vincent Enyeama, obecnie zawodnik Maccabi Tel-Awiw, który podczas światowego czempionatu przed trzema laty w meczu przeciwko Argentynie niejednokrotnie w efektowny sposób potrafił zatrzymywać akcje takich zawodników jak Gonzalo Higuain czy Lionel Messi. Wśród obrońców wielkich nazwisk szukać próżno, a przeciętnym kibicom znane powinny być jedynie nazwiska Efe Ambrose i Uwy Echiéjilé, broniących barw kolejno Celticu Glasgow i SC Bragi.
W linii pomocy kapitanem i najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem reprezentacji jest piłkarz londyńskiej Chelsea, John Obi Mikel. W narodowej reprezentacji ten 26-latek zadebiutował w 2005 roku i od tego czasu nie oddał swojej mocnej pozycji, czego efektem jest rozegranych 38 oficjalnych spotkań. Oprócz niego większości kibiców obco nie powinno brzmieć również nazwisko Ogenyi Onaziego, 20-latka z Lazio Rzym, który na Stadio Olimpico pojawił się w roku 2011, ale debiutu w dorosłej drużynie doczekał się dopiero w czerwcu ubiegłego roku. Niespodzianką w kadrze Stephena Keshiego jest na pewno brak młodego pomocnika Stade Rennais, Ejike Uzoenyi, ale prawdziwą sensacją jest pominięcie w powołaniach innego zawodnika Chelsea Londyn, Victora Mosesa, który podczas tegorocznego PNA zdobył dwie bramki. Równie ogromną, jeśli nie jeszcze większą, stratą jest brak najlepszego strzelca rozgrywanego w RPA Pucharu Narodów Afryki, Emmanuela Emenike. W tym wypadku decyzja nie została jednak podjęta przez Keshiego, a napastnika Spartaka Moskwa; z udziału w turnieju wykluczyła go kontuzja. W kadrze znaleźli się za to inni klasowi napastnicy z mocnych europejskich firm: powołanie otrzymał Joseph Akpala z Werderu Brema, Ideye Brown z Dynama Kijów, a także zawodnik CSKA Moskwa – Ahmed Musa.
W fazie grupowej Pucharu Konfederacji los złączył podopiecznych Stephena Keshiego z Tahiti, Urugwajem i Hiszpanią. O ile ta spotkanie z tą pierwszą ekipą z pozoru wydaje się być spacerkiem, o tyle pozostali dwaj rywale, z którymi Nigeryjczycy zmierzą się kolejno 20 i 23 czerwca, dysponują zdecydowanie mocniejszymi kadrami i to oni będą kandydatami do zajęcia dwóch pierwszych miejsc w grupie B.
Drugą ekipą, którą zajmiemy się dziś, jest reprezentacja Meksyku. Ta drużyna trafiła z kolei do grupy A, w której podopieczni José Manuela de la Torre staną w szranki z takimi potęgami jak Brazylia, Włochy czy Japonia.
Javier Hernandez (fot. Football365.co.za)
Meksyk to najbardziej utytułowana reprezentacja w Ameryce Północnej. Od 1991 roku, kiedy to rozegranych zostało 11 edycji Złotego Pucharu CONCACAF, aż sześciokrotnie po ten tytuł sięgali popularni „El Tri”. Dominacja Meksykanów szczególnie mocno zaznaczyła się podczas ostatnich dwóch edycji, kiedy to po miano najlepszej drużyny Ameryki Północnej dwukrotnie sięgali właśnie oni. Jeśli zaś chodzi o mistrzostwa świata, najlepsze występy drużyny Meksyku przypadają na turnieje w latach 1970 i 1986, podczas których znajdowała się ona w gronie ośmiu najlepszych drużyn globu.
Bardziej niż w kontekście zwycięstw w Złotym Pucharze CONCACAF o reprezentacji Meksyku mówi się od jakiegoś czasu ze względu na zwycięstwo w olimpijskim turnieju w 2012 roku. Niespełna rok temu kadra U23, pokonując po drodze między innymi Szwajcarię, Senegal i Japonię, dotarła do finału piłkarskiego turnieju na Igrzyskach Olimpijskich, rozprawiła się ze złożoną niemalże ze wszystkich zawodników dorosłej reprezentacji Brazylii ekipą „Canarinhos”. W kadrze na Puchar Konfederacji znajduje się aż dziewięciu zawodników biorących udział w tamtym turnieju, oni teraz będą starali się udowodnić swoją klasę, ponownie pokonując Brazylijczyków, tym razem na ich terenie.
Atutem José Manuela de la Torre jest posiadanie w kadrze dwóch reprezentujących niemalże równorzędny poziom golkiperów. Pierwszym z nich jest bramkarz AC Ajaccio, Guillermo Ochoa, a drugim zawodnik krajowego Cruz Azul – José de Jesús Corona. Jeśli chodzi o formację obronną, najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem jest bez wątpienia Carlos Salcido, 33-letni obrońca Tigres, który na swoim koncie ma występy w PSV Eindhoven czy Fulham oraz ponad 100 meczów w narodowej kadrze. Znajomo brzmi również nazwisko Hectora Moreno, obrońcy RCD Espanyol, a także Francisco Rodrígueza, który kilka lat spędził w Europie, gdzie bronił barw PSV i VfB Stuttgart, a obecnie gra w Club America. W linii pomocy na tle kolegów z drużyny zdecydowanie wyróżnia się Andrés Guardado. Ten 26-letni skrzydłowy w reprezentacyjnym trykocie rozegrał już 84 oficjalne spotkania i wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych kilku lat przekroczy magiczną barierę stu występów w narodowej reprezentacji. Guardado lata 2007-2012 spędził w Deportivo La Coruña, z którym najpierw spadł do Segunda Division, a potem pomógł w awansie do hiszpańskiej elity, po czym przeniósł się na Mestalla, gdzie do dziś broni barw Valencii.
Na osobny akapit zasługuje zaś obsada pozycji napastnika w drużynie z Meksyku. Tutaj trener de la Torre ma absolutny luksus, ponieważ posiada dwóch praktycznie równorzędnych zawodników prezentujących bardzo wysoki poziom. Javiera Hernandeza nie trzeba przedstawiać nikomu. Popularny „Chicharito” ma za sobą znakomity turniej w RPA przed trzema laty, zaowocował on transferem do Manchesteru United i wkroczeniem na stałe na futbolowe salony. Choć Hernandez na Old Trafford nie może liczyć na miejsce w pierwszym składzie, od Sir Aleksa Fergusona bardzo często dostawał on szanse gry w końcówkach, wykorzystywał to, zdobywając kolejne bramki i niejednokrotnie wpływając na wynik spotkania. Równie uznaną w europejskim futbolu marką jest Giovani dos Santos, który jednak w ostatnich latach bardziej niż na miano wybitnego napastnika pracuje sobie na tytuł zmarnowanego talentu i zawodnika niedocenionego. Dos Santos, który w reprezentacji regularnie pokazuje swe umiejętności, w zeszłym sezonie bronił barw spadkowicza Primera Division, RCD Mallorki, a w swoim piłkarskim CV nie może doczekać się stabilizacji, co rok zmieniając otoczenie. Dużą stratą reprezentacji Meksyku jest za to brak kontuzjowanego Oribe Peralty, który podczas londyńskiej olimpiady przed rokiem zdobył cztery bramki, z czego dwie w finałowym spotkaniu przeciwko Brazylii, co automatycznie uczyniło go jednym z głównych bohaterów całego turnieju.
Ofensywna siła reprezentacji Meksyku jest więc niepodważalna, a jako pierwsi przed próbą powstrzymania ataków podopiecznych José Manuela de la Torre staną Włosi, którzy przez wiele lat słynęli z kolei właśnie z żelaznej obrony. Kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku? Przekonamy się już w niedzielę 16 czerwca.
Komentarze15
~
~Biker
Juz sam nie wiem dlaczego nie zostal powolany Victor
Moses…zabieg medyczny , czy Keshi go nie chcial ?
Urugwaj nie jest zadnym faworytem do zajecia 2
miejsca w tej grupie i tyle , a wszystko zweryfikuje
boisko.
~D
~Mark d
Musa i Ideye Brown od nich zależeć bedzie sila
ofensywna Nigerii w tym turnieju,brak takich
piłkarzy jak Emenike czy Moses jest sporą stratą
dla orłów choć sprawa tego drugiego nie jest
jasna.Obstawiam ze z Haiti spokojnie wygrają,stać
ich tez na wygranie z Urugwajem.
~
~Biker
Tez licze na dwojke napastnikow Ahmed Musa – Ideye
Brown , a trener wie co robi i jego decyzje trzeba
respektowac. Jedno jest pewne – kadra Super Orlow
ulegla mocnej przebudowie i jest w niej sporo nowych
, perspektywicznych graczy . Z Thaiti graja pierwszy
mecz , nie z Haiti :) i do tego meczu trzeba podejsc
serio i nie lekcewazyc wyspiarzy. Bedzie co poogladac
! P.S. Pamietasz Sundaya Mba , pomocnika i rewelacje
tegorocznego turnieju w R.P.A. ?
~
~Mark
He he zawsze mam problem z poprawną wymową tej
reprezentacji:) Mba owszem,oglądalem Pna,jego bramka
w Finale byla szczególnej urody,dziwi mnie ze
jeszcze nie gra w lepszym Klubie ,.
~
~Biker
Zobaczymy jak potoczy sie dalej jego kariera , bo
wiesz czasem mozna podjac zla decyzje i w jakims
europejskim klubie grzac lawe , albo nawet krzeselka
na trybunach. Pamietasz swietny wystep Zambii i zloty
medal na P.N.A. w Gabonie i Gwinei R. ? Po tym
turnieju Emmanuel Mayuka z Young Boys Berno , gdzie
byl gwiazda trafil do Southampton , gdzie jest
rezerwowym i prawie nie gra… A bramka S. Mba w
finale pierwsza klasa ! :)
~D
~Mark d
Z Pna pamietam jeszcze oplakany stan murawy w
Nelspruit:):) był nawet na tym stadionie rozgrywany
jeden z pólfinalów,murawa jak pastwistko.
~
~Biker
Mi chodzilo o wystep Zambii w 2012 roku ;-) , ale
poruszyles sprawe murawy w Nelspruit. Masakra i
polfinalowy mecz graly tam Ghana z Burkina Faso i
chyba tylko dzieki jakims ukladom ten stadion mial
przywilej goscic ekipy grajace w tym turnieju hehe.
~
~asd
transmisje sportowe online i polska darmowa telewizja
online bez limitów 24h/7 http://meczyki-on.pl/
~
~Biker
@Mark d… Obaj nie popisalismy sie co do pisowni
nazwy egzotycznej , oceanicznej wyspy , ktora zagra
na P.K. – nie Haiti (to panstwo na karaibach) ani
Thaiti jak ja napisalem , ale TAHITI ;-)
~D
~Mark d
Wlochy zremisowaly z Tahiti 2-2!
~
~Biker
Sam widzisz , ze nikogo lekcewazyc nie mozna…i to
nie wazne , ze Wlosi w rezerwowym skladzie podobno
grali…2 : 2 no prosze…
~
~Biker
I love black!
Do boju Nigeria.
~
~asw
Panowie zero złośliwości,ale włochy 2-2
zremisowały z Haiti.
~
~Biker
Jasne , ze to HAITI zremisowalo 2 : 2 z Wlochami.
Dopiero terez zerknalem na wpis Marka d – znow
pomylil TAHITI z HAITI ;-) . TAHITI to wyspa
archipelagu POLINEZJI FRANCUSKIEJ – nie maja godla ,
czy oficjalnej flagi jako wyspa… Komu kibicujesz w
Pucharze Konfederacji ?