Niejednoznaczna jest do tej pory praca Johna van den Broma w Poznaniu. Moglibyśmy kilka rzeczy spokojnie mu zarzucić. Między innymi to, że Lech Poznań najprawdopodobniej nie obroni tytułu mistrzowskiego. Pochwalić trzeba za to na pewno za europejską przygodę w Lidze Konferencji. Kolejny aspekt, w którym Holender wywiązał się z oczekiwań, to wprowadzanie młodzieży. Najlepiej pokazuje to przykład Filipa Szymczaka, któremu van den Brom wlał mnóstwo pewności siebie i odważnie na niego postawił.
W Poznaniu od dawna mówiło się, że to duży talent, ale żaden z trenerów jednoznacznie na niego nie postawił. Niepodważalną pozycję miał Mikael Ishak, a więc Filip Szymczak za bardzo nie miał czego szukać przy Bułgarskiej. Tak się również wydawało przed tym sezonem, ale John van den Brom znalazł sposób. Wilk syty i owca cała. Ishak gra, a Szymczak zdobywa doświadczenie.
Filip Szymczak coraz ważniejszy dla Lecha
Wspomnieliśmy, że Filip Szymczak zdobywa doświadczenie. To nie jest dawanie szans dla sztuki. Młody jest, to niech pogra. Wychowanek Lecha jest wartością dodaną „Kolejorza”. Nikt mu za PESEL miejsca w składzie nie daje. Być może jeszcze na początku sezonu trochę zawodził, ale w tym momencie Lech nie byłby w tym miejscu, w którym jest, bez Filipa Szymczaka. W ostatnich meczach – biorąc jeszcze pod uwagę kilka spotkań z jesieni – daje więcej niż Mikael Ishak. To nie jest żart.
Mamy luty, a Filip Szymczak uzbierał już 33 występy we wszystkich rozgrywkach. Pokaźna dawka. Bez wątpienia jest to dla niego szkoła życia, bo gra przeciwko najlepszym i staje się coraz to ważniejszą postacią Lecha. Nikt przed sezonem raczej tego nie przypuszczał, że zapewni punkt w Izraelu i będzie strzelał bramki na wagę trzech punktów w lidze w ostatnich minutach. Urósł niesamowicie pod wodzą Johna van den Broma.
Jego pewność siebie widać w samych ruchach na boisku. Mimo wciąż małego doświadczenia często bierze piłkę i odważnie z nią rusza. Tego czasami brakuje niektórym zdecydowanie starszym graczom. W Legnicy wszedł trochę późno, ale zrobił różnicę. Był pierwszy do szarpania, gdy Lech poszukiwał bramki. Coraz częściej się tak dzieje, że Szymczak jest najaktywniejszym zawodnikiem w ofensywie.
Filip Szymczak – rzucany po pozycjach
Szymczak wrócił do Poznania po udanym rocznym wypożyczeniu do GKS-u Katowice. Zdobył na Śląsku 11 bramek, więc bardzo dobry wynik, a jednak przed sezonem tak naprawdę był trzeci w hierarchii napastników. Nie tylko za Mikaelem Ishakiem, ale też Arturem Sobiechem. Jakby wszyscy wiedzieli, że to talent, ale raczej wszyscy byli sceptycznie nastawieni. Wszystkim w Poznaniu przy okazji wychowanka napastnika przypominają się historie Pawła Tomczyka i Dawida Kurminowskiego.











